Można różnie, choćby tak jak radzi Arkadiusz, ale np. osobiście obsypuję słoninkę papryką, czy innymi przyprawami, jak czosnek, majeranek, etc. dopiero wtedy kiedy słoninka jest już gotowa. Niezależnie czy to wędzona, czy parzona w prasce. Obsypuję, a wręcz nacieram wystudzoną słoninkę tym czym akurat mam ochotę, zawijam szczelnie w papier do pieczenia i jeszcze ew. w torebkę foliową, i tak przygotowaną na 2-3 dni do lodówki, potem już tylko "Niebo w gębie". Powiem krótko że kocham słoninkę w każdej postaci, boczki zresztą też, w ogóle "tłustości" wszelakie", i metodę uważam za tę która mi odpowiada najbardziej, ale jednak najlepiej zawsze samemu podejmować różne próby i eksperymenty, i nie mieć przed tym obaw, w końcu trafi się na to co "kochamy najbardziej" .