Zima w kalendarzu, a u mnie w wolnym czasie kolejne słoiki się zapełniają. Przecież spiżarnia nie może być pusta W pierwszej kolejności pod nóż poszła dynia. Pokrojona, oczyszczona i wrzucona do piekarnika, w celu podpieczenia. Zrobiłam z niej bazę na zupę dyniową. Kolejne słoiki zapełniłam jabłkami smażonymi z dodatkiem soku winogronowego. Miałam go zamrożonego od jesieni. przyszedł czas aby go spożytkować. Powstała marmolada jabłkowo-winogronowa, która ma posmak nieco różany, ale nie jest to zapach perfum. konsystencja dość ścisła, przypominająca dawną marmoladę z czasów PRL-u (pamiętam, była taka w żółtych metalowych wysokich wiaderkach, która nazywała się wieloowocowa, a robiona była z buraków, co wyczytałam ostatnio). I na koniec zostały zrobione buraczki z pomarańczami. Buraki ugotowane w skórkach, a następnie starte. Pomarańcze pokrojone w kostkę, z pozostałych dodatkowo wyciśnięty sok w ilości 1 szklanki. Do smaku odrobina soli, w ilości pół łyżeczki. cukru już nie dodawałam. Wszystko razem wymieszane i odstawione na dwie godziny, a potem już do słoików i pasteryzacja. Czas działać dalej