Święta święta i po świętach .. trzeba coś nowego przygotować. Postanowiłam zrobić polędwicę peklowaną na sucho i parzoną w mleku z ziołami. Wcześniej miałam okazję skosztować tego wynalazku, jednak polędwica była na samej soli. Nie wiem może gdzieś tu jest taki przepis, ale ja go nie znalazłam. Polędwica była zapeklowana na sucho w proporcjach 50/50 czyli 8 g soli i tyle samo peklosoli na kg mięsa, na 36 godzin. W przepisie, który otrzymałam, było, aby ją parzyć w mleku o zawartości tłuszczu 3,2%. Nie wiem jaka była zawartość tłuszczu w moim mleku, bo miałam takie wiejskie ''prosto od krowy'' ( będę z niego robić ser). Mięso podsmażyłam na 2 łyżkach klarowanego masła, a następnie przełożyłam je do garnka z mlekiem i przyprawami. Mleka było około 1,5 litra. Potrzebne są następujące przyprawy: 2 łyżki suszonego rozmarynu 3-4 ziarenka ziela angielskiego 4 ziarna jałowca wcześniej lekko roztłuczonego 3 ząbki czosnku przeciśniętego przez praskę 1 łyżeczka majeranku 2 łyżeczki płaskie gałki muszkatołowej 1/2 łyżeczki cukru można też dodać 1 łyżkę musztardy francuskiej, ale ja jej nie użyłam Parzenie polędwicy trwało 45 minut. Trzeba użyć do tego garnka z grubym dnem i co pewien czas mieszać. Zapewniam, że mleko ani nie wykipi Nam z garnka, ani się nie przypali. Temperatura parzenia mieściła się w granicach 65-70 stopni. Po wyjęciu mięsa z mleka obtoczyłam je w majeranku. Powstały sos można użyć do polania polędwicy i podania jej na ciepło. Jednak ja użyłam peklosoli i miałam wątpliwości, czy aby ten składnik może być w sosie, choć kolega Pis twierdził, że nie zachodzi żadna negatywna reakcja między białkiem zawartym w mleku a peklosolą. Oto fotki I dzisiejszy przekrój polędwicy. Ma zapach ziół i jest soczysta.