Przepis najprostszy z prostych /Ty takie lubisz / Mielimy pierś,uda,tłuszcz brzuszny wraz ze skórą na dwójce.Dodajemy sól.pieprz i duuuużo majeranku.Ubijamy w kamiennym garnku i na drugi dzień jest ok. Po zmieleniu nie przestraszyć się konsystencją substancji /będzie prawie półpłynna/. Po kilku godzinach stężeje. Jeżeli jest dla nas za mało słona lub pieprzna zawsze można wyciepnąć na michę,dosolić lub dopieprzyć,ewentualnie dodać jeszcze majeranku i z powrotem do kamionki włożyć. Ta wersja jest ekskluzywna.Dawniej obonę robiono z najgorszych części gęsi /piersi np szły na półgęski/. Siekano je wraz z drobnymi kośćmi,chrząstkami,ścięgnami.Zalewano tłuszczem i przechowywano na zimowy czas jako okrasę do ziemniaków,zup lub jako dodatek do chleba. Taką prawdziwą oboną częstował nas kol.Rzeżnik i trzeba przyznać że było to przeżycie nieco ekstremalne, bo trzeba było uważać na co większe fragmenty kości,ale w smaku...