Skocz do zawartości
Pamiętajcie, że z naszego forum możecie korzystać bezpłatnie tylko dzięki temu, iż kilkadziesiąt osób klika w reklamy. Może już czas abyś do nich dołączył?

EAnna

Moderatorzy
  • Postów

    12 730
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    53

Treść opublikowana przez EAnna

  1. Zlotowych - wędlin - Arkadiusza c.d. Pasztetówka Arka: Prawdę mówiąc już nie wiem, pasztetówka, czy wątrobianka? Wprawdzie wyrób grubiej mielony ale dzięki odpowiedniej tłustości rozpływa się w ustach. Czuć wędzenie, bardzo wyważone ale wiodące. To samo dotyczy smaku. Słoność dobra, prawidłowy bukiet zapachowy typowy dla wyrobu. Bardzo smaczny wyrób, chce się go więcej zjeść, wpisuje się w opinię: "Arek jest mistrzem od podrobowych" P.S. Zadziwiła mnie trwałość tego wyrobu. Ze względów ode mnie niezależnych trzymałam go w lodówce ponad miesiąc od rozmrożenia, oczywiście w oryginalnym opakowaniu Arka. [Dodano: 06 paź 2019 - 23:19] Blok ozorkowy Arka Przyznam się, że blok ozorkowy robiłam raz i niezbyt był udany. Ten, Arkadiusza, to co innego Po otwarciu opakowania oswoiłam się z zapachem; pierwsze wrażenie, to zapach dobrej konserwy. Ozorki bardzo dobrze połączone, plasterki zwarte i elastyczne. Na zewnątrz, w okolicy połączenia dwóch ozorków widać śladowe ilości galaretki. Na przekroju widoczna struktura mięśni typowa dla peklowanych ozorów. Jeden z ozorków jest lekko niedopeklowany, to ten po lewej stronie. Plasterki są odwrócone i niedopeklowanie widoczne jest po prawej stronie plasterków. Słoność idealna, bardzo smaczny wyrób, następny atut "Mistrza Podrobowych" Trwałość jak w wyrobie poprzednim
  2. Buraczki z papryką w kawałkach Dlaczego zakładam nowy temat, skoro podobny jest już na forum i cieszy się dużym wzięciem? Przyczyna ma swój początek 60 lat temu Otóż pewna mała dziewczynka przebywała w szpitalu, gdzie codziennie karmiono ją na obiad tartymi buraczkami. Zjedzenie ich było obowiązkowe Choremu dziecku te ciapate buraczki nie mogły przejść przez gardło, więc napychała je w policzki i potem szybciutko wypluwała w toalecie. Sprawa się jednak wydała i sroga salowa przypilnowała, żeby buraczki zostały połknięte. Jednak po każdym obiedzie buraczki natychmiast trafiały do toalety metodą cofki Tą małą dziewczynką byłam ja i mimo upływu lat nie tknęłam buraczków; ba...nawet nie mogłam na nie patrzeć bez wiadomego odruchu . Nawet nie mogę patrzeć na różne masy czy sałatki zabarwione na buraczkowy kolor. Po wielu latach zrobiłam analizę myślową mojej fobii i spróbowałam nad nią zapanować. Recepta okazała się prosta. Jeżeli buraczki są niezbyt miękkie i pokrojone w kostkę nie przypominają tamtych sprzed dziesięcioleci . Opracowałam własny przepis, z którym się tutaj z Wami podzielę. Dodam, że wszystkie osoby częstowane tymi buraczkami bardzo je chwalą, (bez pytania .) Składniki: buraczki drobne (jak najmniejsze) - 1 kgpapryka (opcjonalnie) - 0,3 kgczosnek - spora główkasól - 10g na 1kg warzywoliwa - 1 szklankaocet jabłkowy lub winny - 0,5 szklankiTymianek - łyżeczka płaskaKminek mielony - łyżeczka płaskaWykonanie: Buraczki gotuje się w łupinkach, niezbyt długo. 20-30 min góra. Należy sprawdzić przekrój, środek powinien być ciemny. Następnie są krojone w ćwiartki. większe w ósemki: Czosnek rozbija się błyskawicznie w takim blenderze: Papryka parzona jest 1 minutę i następnie pokrojona w kostkę; Gotowa sałatka: Uwagi: wiodącą przyprawą jest czosnek. Tymianek i kminek tworzą bukiet ale są przede wszystkim przyprawami trawiennymi.Tymianek przed dodaniem należy lekko potrzeć w dłoniach. Szczególnie ten, z własnego ogrodu.W słoiku w lodówce sałatka może być przetrzymana dwa tygodnie.
  3. Waldku, powaliło mnie Twoje Kobiety to maja szczęście w życiu A gdzie kupujesz mrożone raki; może wiesz, skąd pochodzą? Znam je tylko z opowiadań mamy, która w dzieciństwie łowiła je z braćmi w strumieniu niedaleko domu.
  4. A jaki był kolor/kolory oryginału? Zabytkowe przedmioty aż się proszą o odtworzenie oryginału. Widziałam oryginalną nadziewarkę Alexanderwerk - miała sporo czerwonych elementów.
  5. EAnna

    Przetwory

    Urocze te Twoje słoiki @Efffa
  6. czyli ododorniony
  7. Czy ten wegetariański olej ryżowy zastosowałeś dla efektu?
  8. I bardzo dobrze sobie poradziłaś !!! Najważniejsze, żeby osiągnąć cel.
  9. Istotą jest wstępne wymieszanie kawałków mięsa wszystkich klas a potem równomierne dodanie przypraw do całości, powtórne wymieszanie i dopiero zmielenie na jednym sitku. Przy użyciu niewielkich kawałków do peklowania na wyjściu maszynki mamy praktycznie przemieszane już mięso. O szczególnie ostrych nożach i sitku wspominam tylko To jest taki szczegół przydatny w domowej praktyce i odbiegający od sztywnej technologii. Podobny sposób ma praktyczne zastosowanie przy łączeniu mięsa z tłuszczem na salami. Co do momentu dodania przypraw, kiedyś pisał o tym Szczepan, że ma to również wpływ na kleistość. Nie znam doświadczeń @arkadiusza w tej materii ale ponieważ w kabanosach kleistości mówimy NIE, dodanie przypraw na końcu na pewno nie pogorszy parametrów farszu. Podkreśliłam ten sposób postępowania Arkadiusza, ponieważ wiele informacji jest na forum podawanych i nieraz trudno je znaleźć oraz oddzielić plewy od ziarna. Jak zinterpretować np. słowo "naprzemiennie" : sugeruje ono, że kawałki mięsa nie były wymieszane razem przed mieleniem. Prawdę mówiąc - kilkanaście lat temu - rozpoczynając swoje zmagania z kabanosami, męczyłam naszych WIELKICH o szczegóły technologii ich wykonania w aspekcie kruchości. Kol. @Bagno podsunął do przemyśleń zdjęcie ze strony głównej, gdzie widoczny jest sposób mieszania luźno spadających kawałków na dużej desce, DZIADEK zasugerował dobór mięs. Pamiętam również uwagę Andrzeja o konieczności dobrego dopieczenia kabanosów. Jednak mieszanie wstępne wszystkiego w kawałkach i mielenie na jednym oczku ma przewagę nad jakimkolwiek mieszaniem po mieleniu, nawet na desce . Powracając do sposobów przekazywania receptur, pomijając już konieczność podania prawidłowych klas mięsa i czasami elementów zasadniczych, z których klasy są pozyskiwane, każdy, doświadczony wędliniarz ma swoje myki, z którymi nie musi się obnosić. Czasami je tylko zasygnalizuje i czeka na ew. pytania. Tylko bardzo wyrobiony odbiorca je zauważa i często pozostają bez komentarza. Bywa i tak, że co bardziej elokwentni forowicze nie do końca je rozumieją i szerzą swoją interpretację Zawsze się wtedy zastanawiam, czy litościwie przemilczeć takie uwagi, czy rozkminiać je na forum. Zazwyczaj, po czasie robię po cichu edycję takich wpisów, żeby nie wprowadzały w błąd nowicjuszy a jednocześnie unikam "kwasów" Wracając do zasadniczego tematu mam nadzieję, że kabanosy robione przez naszych forowiczów będą się rozpadały na kawałki po zrzuceniu ze stołu , zaś podany sposób zostanie skomentowany przez naśladowców.
  10. Gdzie kupujesz węgorze? Chyba kosztują majątek
  11. Halusiu, przeoczyłam gdzieś Twój wpis o mieleniu mięsa na kabanosy na jednym sitku. Zawsze stosowałam się do "16" (ósemka i piątka) lub "branżowych" (dziesiątka i ósemka) a potem gimnastykowałam się z mieszaniem
  12. Przy okazji eliminujesz konieczność mieszania zmielonych mięs. Genialnie proste rozwiązanie, godne polecenia Czyli mieszane są mięsa w kawałkach wszystkich klas, dodane przyprawy i razem przemielone. Zapewniam Wszystkich, że kabanosy @arkadiusza, o których w tym temacie pisałam, były wzorcowo kruche.
  13. Wielkie brawa dla Ciebie Wojtku Widzę, że Twoje rączki też Cię swędzą
  14. Zakwasem jest każde inne kwaśne mleko z żywymi kulturami bakterii. Może też być jogurt ale mleko powinno być nastawione w wyższej temp., ponieważ w jogurcie dominują bakterie termofilne, czyli lubiące ciepło. Jednak nie więcej niż 40 st.C. Te kapsułki z apteki sobie daruj. Chyba, że chcesz poprawić stan swojej pochwy oraz obniżyć poziom kortyzolu. W zasadzie tylko pierwszy składnik jest zakwaszający, niemniej również termofilny. Drugi składnik działa bakteriostatycznie na produkty mleczne, trzeci pielęgnuje mikrobiologicznie pochwę a czwarty redukuje kortyzol., czyli działa uspokajająco
  15. Czyli wykonałeś pracę od podstaw Tym większe uznanie Ci się należy .
  16. EAnna

    Grzybobranie

    Na wszystkich rodzajach jadalnych owocników mogą w niektórych warunkach rozwijać się inne grzyby pleśniowe. Obróbka termiczna z odlaniem wody eliminuje liczną grupę trucizn termolabilnych. Zdarzają się zatrucia grzybami jadalnymi lub silna odpowiedź immunologiczna. Nawet grzyby zebrane w lesie osobiście bywają "wczorajsze" i zmienione powierzchniowo. Zalecenie wstępnego obgotowywania grzybów można spotkać w niektórych książkach kucharskich w rozdziałach poświęconych potrawom z grzybami. Trucizny grzybowe akumulują się w organizmie uszkadzając wątrobę i nerki.
  17. EAnna

    Bilu dymi

    Jaki salceson masz na myśli? W zależności od składu zapach będzie się różnił. Niedawno degustowałam dwa salcesony @Arkadiusza, włoski i brunszwicki. Różniły się bardzo zapachem, niemniej stosownie do użytych składników.
  18. EAnna

    Grzybobranie

    Obgotowanie i odlanie wody ma na celu wypłukanie ew. trucizn. Grzyby mają to do siebie, że nawet te najlepsze i jadalne mogą wyprodukować na powierzchni toksyny. Poza tym równocześnie grzyby są przepłukane głęboką wodą z drobin piasku. Tylko kani do smażenia nie obgotowuję.
  19. EAnna

    Grzybobranie

    Zdjąć skórkęWiększe pokroić w paski (same kapelusze)obgotować w słonej wodzie (15g soli na 1l wody) i odcedzićpoddusić na maśle klarowanymPoporcjować do słoików (pasteryzować) lub zamrozić.Małe, jędrne maślaczki można zrobić w zalewie octowej - po uprzednim obgotowaniu j/w.
  20. EAnna

    Grzybobranie

    Dubluję swój stary post z 2014 roku: Do marynowania najlepsze są małe kanie, o zamkniętych kapeluszach. Wycinamy twardy czubek i usuwamy wraz z nóżką.: Do marynowania uzywamy wyłacznie kapelutków, które kroimy na dwie lub cztery części: Obgotowane w słonej wodzie wkładamy do słoiczków z przyprawami i zalewą.:
  21. Mięso z królika jest wybitnie chude. Osobiście bym celowała na przeciętą karkówkę i bardziej tłusty boczek. Szczególnie, gdy mięsa króliczego ma być więcej. Wszelki tłuszcz z gryzoni odrzucam.
  22. EAnna

    Sztuka ostrzenia noży

    No, niewerbalna komunikacja nieraz jest skuteczniejsza niż słowa
  23. Z zainteresowaniem przeczytałam powyższy artykuł i chciałabym podzielić się uwagami. Przedstawione w artykule metody rozmrażania mięsa mają na celu skrócenie tego procesu i redukcję wycieku. W zasadzie powyższe cele służą przede wszystkim producentom, redukując ich koszty. Te koszty to straty wycieku, oszczędności powierzchni produkcyjnej oraz redukcja kapitału obrotowego "zamrożonego" w rozmrażanym mięsie. A jak się mają sprawy z punktu widzenia wartości biologicznej mięsa rozmrażanego różnymi metodami? W zasadzie podane metody można podzielić na następujące kategorie: rozmrażanie naturalne - w powietrzu lub wodzie/solance rozmrażanie polami wysokiej częstotliwości - mikrofalowe dielektryczne za pomocą fal radiowych rozmrażanie mechaniczne zastosowanie wysokich ciśnień zastosowanie ultradźwięków rozmrażanie sublimacyjno - próżniowo - parowe rozmrażanie opornościoweZ punktu widzenia konsumenta mięso powinno zachować jak najmniej naruszoną strukturę biologiczną białek. Warunek ten spełnia najpełniej metoda naturalna. Jednak straty na wycieku pozbawiają w pewnym stopniu mięso soli mineralnych rozpuszczonych w wycieku. Również rozmrażanie mechaniczne niektórymi z wymienionych metod nie zmienia struktury białek mięsnych. Ograniczenie wycieku będzie korzystne dla konsumentów dając przewagę tych metod nad rozmrażaniem naturalnym. Metody wymienione w punkcie 2. bazują na tym samym zjawisku, mianowicie stratności dielektrycznej niektórych materiałów. Zastosowane są fale elektromagnetyczne z różnych obszarów częstotliwości. Mikrofale - ok. 2,5 GHz Dielektryczne - 27,12 MHz (jest to częstotliwość prawnie narzucona i niekoniecznie optymalna z punktu widzenia rozmrażania) Radiowe - niewątpliwie z zakresu radiowego nie kolidującego z pasmami informacyjnymi Ogrzewanie mięsa powyższymi metodami odbywa się na poziomie cząsteczkowym i wpływa bardzo negatywnie na strukturę białek. W artykule zasygnalizowano jedynie możliwość przegrzania miejscowego mięsa, co niszczy bezpowrotnie enzymy typu białkowego. W wyniku przegrzania następuje glikowanie białek i w efekcie w mięsie powstają szkodliwe dla zdrowia wtrącenia . Bardzo złożona struktura mięsa zawiera cząsteczki o różnej stratności dielektrycznej (są to zależności nieliniowe w funkcji częstotliwości) i z tego tytułu dochodzi do przegrzań miejscowych. Korzystanie z wielu generatorów, o czym wspomniano w artykule, nie wyeliminuje tego zjawiska. Zapobiegnie jedynie efektowi fali stojącej, który to efekt widoczny jest w skali makro. Efekt dielektryczny nie występuj przy niskich częstotliwościach więc ogrzewanie oporowe (punkt 4.) mięsa jest znacznie korzystniejsze. Szczególnie mięs o zbliżonej strukturze makro. Trwałe uszkodzenia struktur białkowych w polach wysokiej częstotliwości nie tylko są związane z efektem termicznym. Wprawdzie mięso nie jest już organizmem żywym ale powinno nosić cechy "żywego pokarmu". Mięso rozmrażane metodą stratności dielektrycznej ma obniżoną wartość biologiczną, jest już żywnością przetworzoną. Jest to szeroki, złożony temat, omawiany przy okazji szkoleń BHP dla pracowników nadawczych stacji radiowych i telewizyjnych. Sygnalizuję zaledwie to zagadnienie. P.S. Moc generatorów w.cz. podaje się w KVA a nie KW, jak podano w artykule.
  24. EAnna

    Sztuka ostrzenia noży

    Ha, ha!, zakupiłam specjalny prowadnik. Należy go jednak dobrać do wielkości noża. Te większe nadają się do "noża szefa", czyli szerokiego. Do trybowników musi być mały. Po dniu ostrzenia już nie jest mi potrzebny . Kąt utrzymuję palcem. ............... Do poważnego zajęcia się nożem skłoniło mnie pełne dezaprobaty spojrzenie naszego Głównego Technologa - kol Bagno - na tegorocznym zlocie w Napoleonowie. Litościwie nie skomentował stanu ostrza noża, tylko uważnie mu się przyjrzał. To spojrzenie wszystko mi powiedziało
  25. EAnna

    Sztuka ostrzenia noży

    Proszę zwrócić uwagę na słowo "chwilowo" Jeżeli nóż ma dobrze wyprowadzone ostrze to można go podostrzyć "chwilowo" na wielu urządzeniach. Jednak z czasem już nic nie pomaga, gdy stożkowy przekrój zamieni się w elipsę. Wtedy trzeba to ostrze wyprowadzić w pocie czoła. Ostrzenie noży było zawsze u mnie piętą achillesową, aż do niedawna. Zajechałam bardzo dobry nóż na dwóch dzikach i trzeba było poważnie podejść do zagadnienia . Zakup japońskich kamieni ceramicznych o gradacjach 420, 1000 i 3000 oraz cierpliwa praca przyniosły rezultaty. Zawstydziłam mojego A. (który się migał od ostrzenia), kiedy zgoliłam mu kłaki na ręce. Posiadam niektóre z prezentowanych tutaj ostrzałek, które spełniały swoją rolę ale chwilowo Raczej już do nich nie wrócę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.