Mimo że na początku miesiąca mieliśmy spółdzielnie KzG na której robiliśmy między innymi kiełbasę polską wędzoną to po tygodniu kiełbasy już nie było. I żona wydała rozkaz żebym na święta zrobił trochę polskiej, i ja biedny żuczek musiałem ją zrobić . Zrobiłem ją z szynki, karkówki, boczku i warkocza co się poniewierał w zamrażarce , zapeklowałem dawką peklosoli w ilości 26g/kg i cukru 6g/kg, peklowało się 5 dni. Mięso mieliłem - I na sitku 13mm a dwójkę na 8, przyprawiłem pieprzem młotkowanym w ilości 4g/kg, majerankiem 1,5g/kg (majeranek naszej uprawy - z ogrodu) i 2g/kg czosnku. Wędziłem dwa dni po 7 godzin jak mi się wydawało zimnym dymem ale jak sprawdzałem kiełbasę to w pewnym momencie poczułem że jest lekko ciepła, więc nie było to tylko wędzenie zimne, ale przy ponownym sprawdzaniu kiełbasa była chłodna (na dworze -3). Po dwudniowym wędzeniu osłonka była twardawa, a że to jest kiełbasa która musi dojrzeć, to wsadziłem ją do lodówki turystycznej którą wystawiłem na balkon. Po tygodniu jelito zrobiło się miękkie i kiełbasa wyrównała smak - tak twierdzi żona - ja za surowymi kiełbasami nie przepadam