A niby kto bogatemu zabroni ? Pędzluj śmiało, ale na ciepło, i tylko nie zbyt wiele razy, aby nie tworzyła się "skorupa" na powierzchni, smaruj tylko tyle ile zdoła wciągnąć deska, i szlus . Czyli wydajność 200 ml. z 400g. surowca, to chyba niezły wynik, no i to że będziesz miał ciągle świeżutki i pachnący olej do potraw, chleba, etc. . Mając różne oleje można tak jak Włosi, maczać chlebek, i delektować się różnymi smakami . Ja to bardzo lubię, a od małego dziecka kocham też coś, czego większość nie znosi. Czyli "Tran Wielorybi", i nie tylko, mogę go popijać dosłownie "z gwinta", i zakąszać ciemnym, żytnim chlebem razowym z solą. dla mnie pycha, a innym się niedobrze na samo wspomnienie tranu robi . Był bardzo popularny w latach 50 - 60 tych, a ja uwielbiam go do dziś i każdej zimy kupuję w aptece świeżutki z Norweski z wątroby rekina, bo wieloryby są teraz chronione, i musi być w wersji naturalnej, bez dodatków smakowych, musi po prostu smakować tranem .