Pamiętajcie, że z naszego forum możecie korzystać bezpłatnie tylko dzięki temu, iż kilkadziesiąt osób klika w reklamy. Może już czas abyś do nich dołączył?
-
Postów
7 577 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Mapa użytkowników
Sklep
Giełda
Treść opublikowana przez sverige2
-
Na prośbę kolegów podaję opis przygotowania mojej kiszonej "kapuchy" surówkowej z warzywami, kiedyś już co prawda na ten temat pisałem, ale . To przepis na jedną porcję przygotowywaną w słoju 5l. Potrzebna nam będzie: 1 główka kapusty taka ok. 3,5 kg 1 kg. kolorowej papryki 0,5 kg. marchewki 0,5 kg. selera 0,5 kg. pietruszki 0,5 kg jabłek dowolnych Ponieważ osobiście wolę kapustkę bardziej jarzynową, taką wyrazistą w smaku, a jestem nieco słonolubny, to daję więcej niż 20g. soli niejodowanej na 1 kg. surowca. Przeważnie 25 g. a czasami nawet 30 g. nigdy jednak nigdy nie mniej niż 25g. ponieważ przy 20 gramach na 1 kg. kapusta wychodzi jak dla mnie zbyt kwaśna, i nie jest taka "surówkowa" chrupiąca jaką preferuję. Nie lubię takiej flakowatej ukiszonej, mocno kwaśnej "bigosowej" . Główkę kapusty dzielę najpierw na połówki, i wykrawam cały głąb, następnie połówki dzielę na mniejsze części, aby kapusta po uszatkowaniu była dosyć drobna. Szatkuję kapustę w malakserze na tarczy do cienkiego szatkowania. Głąb natomiast szatkuję na tarczy do warzyw, i dodaję do poszatkowanej kapusty. Teraz do kapusty dodaję wcześniej przygotowane warzywa i jabłka, szatkowane na tarce do jarzyn, natomiast kolorowa papryka krojona ręcznie w zgrabne paski . Wszystko razem wkładam do "michy", ważę, i dodaję 25g soli na każdy kilogram poszatkowanej masy. Po dodaniu soli dokładnie kapustkę z warzywami mieszam, i odstawiam ten zasolony surowiec na jakieś 45-60 min. aby zmiękł nieco i zaczął puszczać sok. Po około 1 godzinie biorę ten 5 litrowy słój, wstawiam go do drugiej miski, i zaczynam układać w nim poszatkowany surowiec, warstwami, za każdym razem ugniatając bardzo mocno pięścią i dłonią. Nadmiar wyciśniętego soku regularnie odlewam ze słoja do miski. Tak aż do samego końca. Na końcu "kapuchę" nakrywam plastikowym, dopasowanym dekielkiem, a na to ustawiam butlę dużą po napoju, wypełnioną wodą. Dociskam tak aby kapusta była pokryta dokładnie i całkowicie warstwą wyciśniętego soku. Wstawiam to pod blat kuchenny. Po dwóch dniach przebijam kapustę szpikulcem, aby odpowietrzyć. Sok który powstał podczas ubijania kapusty przecedzam, wlewam do butelek i wstawiam do lodówki. Pod koniec czwartego dnia, odciskając nadmiar soku, kapustę przekładam do słoi lub torebek i też wkładam do lodówki, aby przerwać proces fermentacji. Ten ukwaszony sok mieszam z tym wcześniejszym i ponownie po wlaniu do butelek, również wstawiam do lodówki. Proces bardzo prosty, a "kapucha" taka, że podjadam ją codziennie samą, bez niczego, i to by było na tyle . Życzę smacznego . Załącznik : /topic/1082-kiszenie-kapusty/page-42
-
Tak, tylko należy tak sobie ustawić pakowarkę aby ręcznie usuwać powietrze i dopiero zgrzewać. Ja stawiam woreczki poniżej zgrzewarki, pionowo, i tylko folię zaginam do listwy aby ją zgrzać. Później ułóż wszystkie zgrzane woreczki w kartonie, możesz nawet lekko "ogacić", i wynieś go spokojnie do garażu .
-
A szkoda że jeszcze nikt takiej nie wymyślił , 16 stopni do trzymania kapusty to chyba jednak trochę zbyt duże ciepełko, proces będzie postępował, i kapucha będzie się dalej kisić, osobiście nie lubię takiej "przekwaszonej", preferuję taką mniej kwaśną, bardziej "surówkową" i chrupiącą, a taką mam właśnie z lodówki gdzie jest konstans 4-6 stopni C max. . Jak się nawet lekko przemrozi, to się jej nic nie stanie, więc spokojnie . mam znajomych którzy właśnie w nieogrzewanym garaż trzymają beczkę z kapuchą, i jest cymes cacy lala .
-
A ja trzymam woreczki z kapustą w lodówce, i te z ogórkami też, bo w taki sam sposób pakuję ogórki kiszone, są super, mam jeszcze nawet takie z przed dwóch lat, i nadal są pyszne i chrupiące . Przed chwilą wyjęte z lodówki aby zrobić pamiątkową focię, ogóraski mają ukończone 2 latka, a zapewniam że są wspaniale chrupiące i nadal smakują fantastycznie .
-
Dokładnie tak Maxellu, w całej rozciągłości się z Tobą zgadzam, jestem całkowicie za, i nawet nie przeciw . Pozdrawiam
-
Właśnie o tym pisałem Maxellu. Osobiście zbieram ten wyciśnięty z kapuchy sok w butelki, trzymam go w lodówce, a kapustę ubitą w słoikach lub w woreczkach, to zależy, i następnie dolewam soku w miarę potrzeby, przecież wyraźnie to pisałem, ale nigdy na początku podczas zakwaszania nie dolewam żadnej wody z solą, i chyba nareszcie się zrozumieliśmy . Kto zechce oczywiście może dolewać solankę, u mnie nigdy nie było takiej potrzeby ponieważ nigdy nie robiłem ilości handlowych i dla tego o tym napisałem . Myślę że wyjaśniliśmy sobie o co nam chodzi i dalsza polemika nie jest tu konieczna, bo sprawa jest prosta. Kto zechce niech dolewa sobie podczas ukwaszania solankę, a kto nie to nie . Pozdrawiam
-
Błąd. Nie dodajemy nigdy czystej wody, a solankę o stężeniu odpowiadającemu zasoleniu naszej kapusty. To oczywiste, woda to taki skrót myślowy. Chodzi o to że płynu, czyli wyciśniętego soku z kapusty jest nadmiar a nie niedobór, i przy właściwym ubijaniu, nie brakuje płynu (soku) który trzeba by uzupełniać wodą z solą, czyli solanką, robimy przecież dla siebie . Mowa cały czas o domowych sposobach kiszenia kapusty na zimę na tzw. "potrzeby własne", a nie na handel . No ale może tylko moja kapucha bywa taka soczysta . Tu mamy taki maly przykład poglądowy jak to się odbywa, i soku jak widać nie brakuje .
-
Widziałem tylko takie wiejskie kwaszenie, w beczce dębowej ok. 200 l. i udeptywane bosymi stopami, oraz pobijane drewnianym ubijakiem. Soku trzeba było zawsze odlewać, a później ew. go dolewać, ale właśnie ten udeptany, wyciśnięty wcześniej sok, nigdy czysta woda. Mówimy przecież o wykonywaniu kapuchy na własny użytek i potrzeby, a nie przemysłówce na chybcika i na handel ? OK Paszeko, troszkę później opiszę dokładnie wykonywanie tej mojej "kapuchy", jednorazowo 5 - 10 kg. surowca, dzielonego na dwa słoje po 5 l. ale można przecież robić w zwyczajnym wiaderku plastikowym ok. 10l. pojemności i po ubiciu pięściami i dociskaniu dłońmi zakwaszanej kapuchy też będzie dobrze, i soku zostanie w nadmiarze, to pewne .
-
Nie bardzo rozumiem. Ja zawsze sok ze świeżo kiszonej kapusty odlewam, ponieważ po ubiciu zakwaszanej kapusty, zawsze jest go spory nadmiar. Nie rozumiem więc potrzeby dolewania wody ? Sok zlewam do butelek to które trzymam w lodówce i zużywam go w miarę potrzeby. Kiszę po max. 5 kg. jednorazowo w dużym słoju, zakwaszana kapusta jest trzymana w szafce kuchennej pod blatem. Jest zawsze pyszna najpóźniej po czterech dniach, i na tyle dobra że przekładam ją, ubijając ściśle do mniejszych słoików, lub pakując próżniowo do woreczków. Po skonsumowaniu "kapuchy" proces powtarzam, i tak od lat .
-
Racja Wróbelku, też kiedyś miałem, prowadząc własną firmę myślałem że praca jak to przysłowiowe "24 i po fajrant", to jest największe szczęście jakie można sobie wymyślić . Na szczęście Ten co Nad Nami, miał trochę inne plany, i dzięki Jego Opatrzności cieszę jeszcze nadal życiem, i tym o czym piszesz, "chwilami i drobnostkami", bo to są rzeczy pierwszej i najwyższej wagi . Pozdrawiam
-
Sama racja Wróbelku, !!! Inaczej może nas spotkać coś, co lekarze nazwali swego czasu "karoshi", i czego życzyć nikomu nie należy . http://www.medonet.pl/zdrowie/zdrowie-dla-kazdego,karoshi---smierc-z-przepracowania,artykul,1689301.html Decyzję jednak podejmujemy zawsze sami, (dopóki możemy) oczywista, oby jak najdłużej .
-
Szkoda życia, refleksja przychodzi jednak zwykle zdecydowanie za późno, i to jest można by rzec norma !!! Pozdrawiam
-
Jeżeli posiadamy jakąkolwiek blachę perforowaną, lub nie, żaden problem wykonać sobie samemu taką "zadymiareczkę", albo też "nabyć drogą kupna" bo kosztuje grosze, już kiedyś sporo o tym było w czasach gdy jeszcze Roger się na forum udzielał . https://www.ceneo.pl/74803774 https://allegro.pl/oferta/generator-tuba-na-zrebki-wedzarnicze-prostokatna-7855610986?utm_content=mfc&utm_source=ceneo&utm_medium=cpc&utm_campaign=polecane
-
Wędzenie domowe aromatem dymu wędzarniczego
sverige2 odpowiedział(a) na miro temat w Pozostałe wyroby
Ja np. stosuję rozcieńczanie wg. oryginalnej receptury producenta, i spokojnie wystarcza jednorazowe zanurzenie produktu w roztworze. Nie bardzo wiem czemu Miro zastosował własny "patent" na rozcieńczanie ekstraktu, i trzykrotne psikanie. Kiedyś już to wyjaśniał, ale nie mogę odnaleźć postu, gdyż było to dawno temu . -
No niby jakim cudem ? Ja piszę o robieniu tego wspaniałego serka z gotowego, sklepowego, Tureckiego jogurtu w kubełku, a te są różne. maja 3% tłuszczu dla tych co się odchudzają, a kwestia smaku nie jest dla nich ważna, oraz są takie 10% jogurty jak np. ten : Trzeba czytać co jest napisane na kubełku . To jednak wszystko kwestia smaku, tak jak z mlekiem. Dla mnie osobiście np. mleko chude 1% jest absolutnie bezsmakowe i niepijalne, ale ci którzy dbają o linię, pija i mają gdzieś smak mleka, ważne że jest białe, i to im wystarcza .
-
Cieszy mnie to ogromnie !!!
-
Jeżeli dobrze owarzysz (podgrzejesz) yogurt az stworzą się krupki, to nic się ciągnąć nie ma prawa, bo najzwyczajniej powstanie ziarnisty skrzep, robiłem to pewnie setki razy, więc nie wiem o jakich "ciągutkach" piszesz. To wg. moich doświadczeń zupełnie niemożliwe po prawidłowym i skutecznym (podgrzaniu) owarzeniu yogurtu, oraz innych zsiadłych gotowców . Piszę zawsze, tylko i wyłącznie, to co sprawdziłem wielokrotnie na tzw. "własnej skórze" .
-
Wyłóż sitko gęstą lnianą ściereczką i wylej na nią jogurt. Wstępnjie niech obcieknie w temp pokojowej, póżniej wstaw do lodówki. W zależności jak gęsty chcesz serek to tak długo niech odcieka. Po prostu sam to musisz stwierdzić. Możesz przed wylaniem posolić, dodać różne zioła. ale pierwszy proponuję zrobić sote Tak jak pisze Alinka. Ważne jednak aby kupować ten jogurt o zawartości 10% tłuszczu. Jest wtedy pyszny kremowy. Zasada jest taka, a przynajmniej ja ją stosuję, że po wyłożeniu jogurtu z kubełka na chustę serowarską ułożoną na sitku, zostawiamy jogurt do odcieknięcia 0,5 litra serwatki, czyli sam pozostały twarożek ma wagę ok 50 dag. czyli pól kilograma czystego, wspaniałego, kremowego "serka twarogowego" smarownego i przepysznego. Można też wzbogacać go np. czarnuszką, czosnkiem, etc. i przekładać w plastikowe opakowanie np. po maśle, margarynie, czy jak kto woli, i do lodówki. Następnie smarować chlebek tym cymesem, niebo w gębie najzwyczajniej . https://www.arabskie.pl/pl/p/Jogurt-Yayla-10-tl.%2C-1000-g/686
-
Właśnie o to mi dokładnie chodziło, że niby robią go "Fachoffcy" od produkcji Korycina, to za tym serkiem który robię sam, a jeszcze z tego "Ciechocińskiego", pełnotłustego mleka od krów pasących się na nadwiślańskich łąkach, to lata świetlne. Nie rozumiem więc tych ciągłych obaw jakie Piurko miewa. Kupować mlicko panocku i wiooo !!!
-
Zrób tak samo jak ze zwykłego zsiadłego, czyli ogrzej do 38 stopni C i będziesz miał wspaniały skrzep a następnie twaróg. Rób śmiało i nie miej obaw, będzie na pewno OK. przynajmniej mnie się jeszcze nigdy nie zdarzyło aby z gotowego yogurtu nie wyszedł wspaniały twarożek. Czasami specjalnie kupuję 1 litrowy karton, wkładam do wrzątku, owarzam, i mam na szybkiego wspaniały twarożek. Patent nie wszystkim znany, a bardzo, bardzo wygodny jeżeli komuś przypili, albo nie chce mu się tych wszystkich zabiegów z przygotowywaniem zsiadłego mleka. Więc do dzieła Piurko .
-
Ja też polecam gorąco, bo to taki rozmiar idealny dla małej rodziny, czy tych którzy wolą robić częściej aby mieć wciąż świeży, zamiast mrożonego, produkt. Mam to cacuszko, używam, i bardzo chwalę Jumbego za ten zgrabniusi, wygodny poręczny, i baaarrrdzo użyteczny gadżecik !!!
-
Czy jest do kupienia ? Do koloru, do wyboru : https://allegro.pl/listing?string=ser%20Koryci%C5%84ski&bmatch=baseline-dict42-sup-1-3-1024
-
"Korycinek" po wyjęciu z solanki, już po 2-3 dniach to już sama poezja, po co czekać tak długo, zupełnie nie rozumiem, osobiście uważam za zbędne, i nigdy bym sobie na to nie pozwolił, konsumuję go sukcesywnie, a pozostały niezjedzony serek sobie spokojnie dojrzewa, nabierając coraz bardziej wyrazistego smaku . Można codziennie porównywać ew. zmiany smakowe. Nie wiem kto to rozpuszcza te bajadery o przerwaniu dojrzewania "Korycinka" po rozkrojeniu ??? To nie jest żółty ser twardy w parafinie .
-
Serek wygląda znakomicie Wróbelku, a dziurki widać nawet bez przekroju, !!!
