EAnno, może to być wynikiem zbyt ścisłego napełniania jelit. Kiedy odkręcasz od razu przy nadziewaniu, to na skutek przerwy w pracy maszynki, czy nadziewarki u wylotu lejka ciśnienie farszu słabnie, co umożliwia odkręcenie, zważywszy, iż brakującą do odkręcenia część jelita możemy "pobrać" z lejka. Po napełnieniu całości wszystko zależy od długości batonów, ścisłości ich napełnienia no i oczywiście od jakości jelit. Powietrze, jeśli takowe znajdzie się w jelicie, wykłuwamy zawsze. Dobrym sposobem jest rozpoczynanie odkręcania od zawiązanego końca jelita, gdyż farsz przesuwa się wtedy w strone niezawiązaną, co znacznie zmniejsza ryzyko pęknięcia, a jesli po zakończeniu odkręcania napełnionego odcinka jelita część farszu z niego wyjdzie, to wrzucamy go na powrót do nadziewarki. I jeszcze jedno. Kiełbaski dzielimy na parki dopiero po procesie studzenia, gdyz łatwiej jest przeprowadzić wszystkie zabiegi technologiczne (odkręcanie, zawieszanie na kijach, wędzenie, parzenie) jesli działamy na dłuższym odcinku jelita (po odkręceniu kiełbasek), zwłaszcza jesli chodzi o serdelki lub parówki, czyli kilku lub kilkunastocentymetrowe batoniki.