Miałem kiedys podobny przypadek. Już jak niosłem mięso od gostka, to w reklamówce zebrało sie sporo wody (soku mięsnego). Łącznie było tego ok. 20 kg. - samo najlepsze. Po pełnej obróbce, zarówno wędzonki jak i kiełbasa szynkowa, oraz czosnkowa, własnie taki miało wygląd. Jako, że było to w okresie początkowym mojej przygody z masarstwem, troche się podłamałe, zwłaszcza, że miało to być dla rodzinki. Zaraz udałem sie do mojego "guru", "starego wygi" masarskiego, który powiedział mi, że to było mięso ze świnki tzw. "niemięsnej", czyli nie nadające się na wyroby domowe. Mozna je przerowbić tylko w duzym zakładzie, gdzie zostanie wymieszane z pochodzącym z innych świń. Teraz już wiem, że było to mięso wadliwe, tzw. wodniste, które bardzo ciężko się pekluje. Jesli jeszcze miało taki specyficzny "chemiczny" zapach, to chyba będzie to.