Pamiętajcie, że z naszego forum możecie korzystać bezpłatnie tylko dzięki temu, iż kilkadziesiąt osób klika w reklamy. Może już czas abyś do nich dołączył?
-
Postów
12 730 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
53
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Mapa użytkowników
Sklep
Giełda
Treść opublikowana przez EAnna
-
Mareczku, nie widzę u Ciebie siatki otokowej Chociaż ja mam słaby wzrok
-
Wracam do combra sarniego: Tak wygląda po rozkrojeniu: Temperatura 60st.C, 8h. Serwowany z sosem grzybowym na bazie wycieku (bardzo mało), składników suchej marynaty i śmietany. Mięso wyszło bajecznie miękkie i delikatne. Jak widać - różowe na przekroju.
-
Gdzie polecacie zakupić jelita?
EAnna odpowiedział(a) na slodziaksos temat w Jelita, osłonki, przyprawy i dodatki
Mamy, tylko należy podać hasło do rabatu. Nigdy nie pamiętam - chyba "wędzarnicza brać" -
Też o tym pomyślałam. Bardzo by się przydał. Całe szczęście, że nie noszę odzieży z tworzyw sztucznych bo byłoby kiepsko. Co ciekawe, pojemnik z gazem tak szybko się rozprężył, że pokrył się szronem; w środku a w zasadzie na spodzie tego ogniska ! Dlatego uderzył taki wysoki płomień, nawet sufit był osmolony (a u mnie jest 3 m do stropu).
-
Ostatnio eksperymentuję z sarniną metodą sous vide. Poprzednio były łopatki i udźce. Przyszła kolej na comber "przedni" - waga 1,7 kg. Zamarynowałam kawałek na kilka dni w próżni: 1. Sól, pieprz 2. Kurki suszone sproszkowane 3. Obłożenie plastrami boczku wędzonego 4. Obłożenie liściami czosnku niedźwiedziego wyjętymi z nalewu, czyli z alkoholem. Wczoraj przyszedł czas na obróbkę termiczną; zaplanowane 60 st. C. - 10h. Wydawało mi się to trochę za długo ale obawiałam się głównie o warstwy zewnętrzne polędwicy. Sprawę rozstrzygnął cyrkulator, który odmówił pracy po mniej więcej 8h. Nawiasem mówiąc, cyrkulator nr 2. po wymianie gwarancyjnej. Dzisiaj rano wypakowałam mięso, na zdjęciach usunięte w połowie "obłożenie": Po całkowitym odczyszczeniu mięso miało być opalone gazem: Niestety, jakiś pech mnie prześladuje Zapalarka dosłownie wybuchła mi w ręce i skończyło się małym pożarem oraz poparzeniem lewej ręki. Odrzuciłam ją do zlewu i usiłowałam zgasić ogień (sięgnął błyskawicznie wysokości szafek kuchennych). Ogień przydusiłam w końcu ubraniami z kosza na pranie - płomienie zaczęły się wydobywać ze spływu drugiej komory zlewozmywaka. W efekcie straciłam dwa fartuchy robocze, dwie pary dresów i połowę ścierek kuchennych. Na początku nie wyglądało to dobrze i groziło szybkim rozprzestrzenieniem się ognia. Dla zobrazowania napiszę, że stopiły się butelki z płynem do naczyń i mydłem. Już po wszystkim zapalarka i pojemnik z gazem zostały poddane oględzinom. Okazało się, że połączenie zapalarki i pojemnika nie było szczelne. Jednak nie słyszałam ulatywania gazu i włączyłam dopiero po odkręceniu zaworu i usłyszeniu charakterystycznego syku. Jednak ten ulatujący gaz zapalił się błyskawicznie a potem poszło już lawinowo. W efekcie mięso nie zostało opalone a ja ze stresu odłożyłam konsumpcję do jutra. Zresztą przez dłuższy czas musiałam trzymać rękę w zimnej wodzie, żeby się nie wściec z bólu. Na szczęście oparzenia są niegroźne Postaram się jutro wstawić zdjęcie pokrojonych kawałków aby było widać różowy przekrój. Już wiem, że temp. 60 st. C i 8h jest dla takiego kawałka wystarczające.
-
Również robiłam w tym roku tę sałatkę. Zastanawiam się, co w niej jest (niby wiem), że tak smakuje,
-
Z moich (wczesnych) doświadczeń wynika, że miało.
-
Zaczynasz w bardzo dobrym miejscu. Witaj, Działaj i pytaj
-
JAk Ci to napisać Grzesiu .. Najlepiej wprost Kończę już drugą kadencję mojej pracy w samorządzie lokalnym i wyrobiłam sobie zdanie na temat Straży Miejskiej. Oni sa dobrzy przy mandatowaniu emerytów przechodzących przez mało uczęszczane jezdnie poza pasami, bo to nie wymaga wysiłku. Wszelkie inne zadania są z reguły powyżej ich możliwości więc je ignorują. Poziom intelektualny znacznie poniżej Policji. Dużo by pisać To nie Niemcy, gdzie obywatelska "czujność" natychmiast przynosi skutki.
-
Zaś wędliny wołowe dojrzewające biją na głowę wędliny wieprzowe. Odwrotnie, niż przy wędlinach tradycyjnych. Po prostu procesy enzymatyczne w czasie dojrzewania są skuteczniejsze w wołowinie niż w wieprzowinie. Ma to zastosowanie również do mięs kulinarnych, gdzie dojrzewanie 3-4 tygodniowe daje spektakularny efekt. Już samo pisanie o tym powoduje, że staję się głodna i myślę o pewnych, specjalnych wędlinach .
-
Czyli Piotrze, 50/50 nie daje takiej trwałości jak sama peklosól? Pytam o wyroby wędzone. Chodzi mi o Twoje doświadczenia; to co piszesz jest bardzo ważne Jak uzasadnisz powyższą opinię? Mam własne przemyślenia na ten temat i własną praktykę. Chcę jednak poznać Twoje uzasadnienie, co przyda się też ogółowi forowiczów.
-
My - nie Ale Ty już użyłeś i nic się nie stanie. Zdrowotna ortodoksja każe minimalizować użycie peklosoli na rzecz soli. Piersi kurcząt mają mało mioglobiny (są blade) więc brak nitrytu niewiele zmieni w ich kolorze. Przeważnie też przeznaczone bywają do szybkiego zjedzenia tak, że zabezpieczenie p/bakteryjne solą wystarcza. Arkadiusz już to wszystko napisał. Mięso robisz Ty, dla siebie, nie na sprzedaż, więc przepisy są tylko wskazówką jak postąpić a nie jakimś obowiązującym prawem [Dodano: 21 wrz 2018 - 20:44] O,,, napisaliśmy z Arkiem w tym samym czasie.
-
No cóż, różna jest wrażliwość i rozróżnianie niuansów obyczajowych
-
Pioro, Rychyu56, wszystkiego najlepszego, zdrowia i radości na codzień. Olgo, Wiktoria to już (!!!) urodziwa panienka . A co będzie, gdy dorośnie? Same oczy - bystre jak źródlana woda
-
Zbyteczne. Komora nie musi a nawet nie powinna być szczelna. [Dodano: 20 wrz 2018 - 06:31] Poza tym nie wiadomo jak silikon zareaguje ze składnikami dymu i jaką możesz mieć niespodziankę.
-
"NIEZWYKŁA ISTOTA - zmagania nauki z tajemnicami człowieka" Autor: James Le Fanu. Tytuł oryginału: Why Us? How science rediscovered the mystery of ourselves" Poznaj siebie, niech Boga myśl twa nie docieka, Sam człowiek jest właściwą nauką człowieka [...] Jedyny sędzia prawdy, błądzi do ostatka, Świata tego ozdoba, igraszka, zagadka. Alexander Pope, Wiersz o człowieku (An Essay on Man) - 1734. Książka pasjonująca - szczerze polecam
-
Stary harcerz
-
Ze zdjęciami: https://wedlinydomowe.pl/mieso/wieprzowina/1081-klasyfikacja-miesa-na-podstawie-rozbioru-lopatki-wieprzowej
-
Hmm.. Podniecenie to stan raczej wskazany, szczególnie, gdy dotyczy dwojga (żart) A tak poważniej, A. kończy siedemdziesiąt lat więc proszę, nie zasłaniaj się wiekiem. Nie jeździ wyczynowo, nie bije rekordów. Po prostu tak mu się uzbierało przy systematycznych jazdach i widzę, jak to pozytywnie wpływa na zdrowie i kondycję. I to jest najważniejsze
-
Sezon rowerowy trwa ! Aby przypomnieć naszym rowerzystom, że sezon jeszcze się nie skończył a w zasadzie wchodzi w etap komfortu (brak upałów), pochwalę tutaj, publicznie mojego A, który wczoraj przejechał trasę 96 km !!! (Tychy - Oświęcim - Nadwiślańska Trasa Rowerowa do Babic - powrót) Systematyczna jazda na rowerze pozwoliła mu na zrzucenie w tym sezonie ponad 10 kg wagi i redukcję mięśnia piwnego do zera !!! Ma młodzieńczą sylwetkę, dobrą kondycję a na lekarstwa wydaje miesięcznie zero zł. Ma to wyjątkową wartość zważywszy, że za miesiąc A. rozpoczyna następną dekadę swojego życia. Piszę o tym dlatego, aby zachęcić naszych forowiczów, również tych, pisujących w wątku "dam radę" do uprawiania tej przyjemnej formy aktywności fizycznej. Miłośnikom komunikacji "wyłącznie samochodowej" powiem, że świat z siodełka rowerowego wygląda o wiele ciekawiej; ma swoje dźwięki, naturalne kolory, zapachy i mnóstwo szczegółów. Osobiście nie podejmuje już tak ambitnych wypraw jak A., ale tak do 35km (w porywach do 50) to spoko [Dodano: 19 wrz 2018 - 08:46] P.S. W tym roku A. przejechał 2940 km.
-
Sobie, jak sobie : raczej swojej pięknej LP
-
Robię identycznie, w podobnym malakserze z dużym nożem takim, jak na filmiku. Ważna jest wielkość jednorazowego wsadu bo każda porcja musi zawierać identyczne ilości mięs, tłuszczu, lodu i przypraw. Jak robię np. 5 kg parówek (a co to jest za ilość ) to mam 21 różnych torebeczek, bo w moim malakserze mogę przerobić jednorazowo max 0,75kg masy. Dlatego rozglądam się za czymś ciut większym, bo presja parówkowa wykazuje tendencje wzrostowe
-
1. Skład parówek powinien być odpowiedni (mięśnie pracujące z klejem/ścięgniste + tłuszcz + 20% wody) 2. Masa musi być odpowiednio zemulgowana, i broń boże nie przegrzana 3. Parzenie krótkie, w 60 st.C. To nie może mieć konsystencji drobno zmielonych kiełbasek. Emulsja powinna być gęsta, sprężysta i nierozpuszczalna w wodzie. Przy myciu sprzętu po parówkach w wodzie pływają zwarte strzępy jakby jednolitego mięsa. Najlepiej jednak, abyś umówił się z kimś doświadczonym na robienie parówek i osobiście pooglądał i podotykał Dla zobrazowania procesu emulgacji dodam, że wadliwie zemulgowana masa parówkowa to tak, jak zwarzony majonez. Poprawnie - to bardzo, bardzo twardy majonez, dodatkowo zagęszczony np. sucha papryką. W przypadku emulsji mięsno/wodno/tłuszczowej występuje coś w rodzaju włóknienia struktury.
-
Pigwowiec
-
Mnie się najbardziej podobają te wisielce:
