Minęło właśnie 6 tygodni od nastawienia polędwicy do dojrzewania wg przepisu na Lonzino. Tak się prezentuje po rozkrojeniu: Niestety, nie dysponowałam odpowiednią kątnicą więc polędwica została zapakowana do osłonki białkowej. Nie pozostało to bez wpływu na proces technologiczny, ponieważ ładnie - początkowo - rozwinięta pleśń zaczęła lekko zamierać w miarę suszenia i odstawania osłonki od mięsa. Ostatnie dwa tygodnie polędwica spędziła próżniowo zamknięta w folii. Po rozpakowaniu okazało się, że osłonka jest mazisto - wilgotna ale pleśń się obkruszyła. Wędlina jest wyborna, o smaku i aromacie wyrobów śródziemnomorskich, krucha jak dla niemowęcia, zupełnie pozbawiona charakteru "żujki". Następnym razem zrobię ją w kątnicy i bardziej zadbam o pleśń.