No, raz się zdarzyło i postawiłeś IMHO trafną diagnozę: O tej porze roku, im mleko jest higieniczniej pozyskiwane, tym mniej zawiera bakterii czystej fermentacji kwasu mlekowego. W dodatku mają one utrudnione warunki rozmnażania w całym środowisku ze względu na panujące chłody. Gwoździem do trumny jest szybkie schładzanie mleka po udoju, czego wymagają bezwzględnie od dostawców mleczarnie. W schłodzonym mleku jest mniej w/w bakterii dobę po udoju niż w chwili udoju!!!. Powodują to bakteriofagi, którym sprzyja niska temperatura i które są rodzajem naturalnego antybiotyku w mleku. Dlatego czysto pozyskiwane, schłodzone mleko nie nadaje się do naturalnej fermentacji mimo, że jest surowe. Zostanie ono zdominowane przez bakterie gnilne i zepsuje się wcześniej, niż się zakwasi. Kiedyś domy pełne były bakterii kwasu mlekowego: regularnie pieczony chleb na zakwasie, żury i kiszonki były doskonałym ich źródłem przez cały rok. Ich królestwem były okolice kuchennego pieca kaflowego, gdzie również trzymano mleko przeznaczone na twarogi.