To jeszcze raz bez wygaszania.
23 lutego, kiedy rozwiesiłem w chłodni ćwiary jałowicy, zobaczyłem dorodne serce wołowe i od razu pierwsza myśl - salceson. Tegoż wieczora wyjąłem z zamrażalnika 3 połówki głów wieprzowych bez podgardla, dwa serca wieprzowe i około kilograma skórek. 24-ego lutego wrzuciłem mięska na godzinę do zimnej wody w wiadomym celu. W tym czasie przygotowałem roztwór peklujący sporządzony z 10l wody, 1kg soli kamiennej i 40g saletry potasowej. Mięso wrzuciłem do pojemnika, dodałem całą solankę i wyniosłem do altanki, gdzie nocny chłód w naturalny sposób utrzymywał temperaturę cieczy na właściwym poziomie,tzn. nieco ponad zera stopni. W międzyczasie dwa razy zajrzałem do mięska kontrolnie i zamieszałem nieco.
12 marca sprawdziłem temperaturę mięska - 0,5 stopnia, temperatura solanki 1,2 stopnia, po czym mięsko zamoczyłem na godzinę w zimnej wodzie. Następnie wszystko do gara i parzenie w temp. 85-90 stopni przez niecałe 5 godzin. Ciepłe mięska z głów kroiłem na nieforemne kostki wcześniej dokładnie usuwając wszystko co lubi mój piesek: wargi, podniebienia,błony, żyły, ucho wewnętrzne, zawartość oczodołów, gruczoły i inne rarytasy. Mięska wrzucałem do dwóch misek do pierwszej chudsze na salceson biały, do drugiej tłustsze na salceson czarny. Następnie pokroiłem serce wołowe dodając mięska do obydwu misek, serca wieprzowe zmieliłem na 8-ce, dodałem do obydwu pojemników, skórki też na tym samym sitku, więcej poszło do salcesonu czarnego.
Następnego dnia wieczorkiem wziąłem się za dalszą pracę-z galarety w garnku po gotowaniu mięsek zebrałem skrupulatnie tłuszcz, po czym sporą część tejże rozpuściłem podgrzewając. Do miski na biały salceson dodałem o,6kg gorącego wywaru(miska już pływała w drugim garnku z gorącą wodą) i po kilkunastu minutach zważyłem zawartość-było 3,5kg. Na tę ilość zadałem przyprawy w ilości: czosnek - 7g, kminek - 10g, pieprz - 7g, pieprz ziołowy - 4g, po czym dokładnie wymieszałem, dosoliłem do dość słonego smaku i napełniłem osłonki wcześniej własnoręcznie tego dnia wyczyszczone.
Analogicznie postępowałem z salcesonem czarnym, do miski dodałem 1l wywaru, zważyłem - 6kg, i na tę ilość dodałem odpowiednio: pieprz - 10g, czosnek - 10g, majeranek -7g, pieprz ziołowy -7g, ziele angielskie 3g, liść laurowy -1g, goździki -1g. Po wymieszaniu organoleptycznie sprawdziłem słoność, dodałem 0,5l krwi, wymieszałem i napełniłem osłonki. Salcesony wrzuciłem do wody o temp. 85 stopni, a następnie parzyłem w temp 81-82 stopnie przez: białe-60min, czarne 80-90min. w zależności od wielkości w międzyczasie spuściłem z nich powietrze. Chłodzenie na powietrzu przez noc, przez pierwsze dwie godziny odwracałem co parę minut. Rankiem do lodówki, bom tego dnia na zebranie jechał, wędziłem zimnym dymkiem przez nieco ponad godzinę późnym popołudniem.
Do salcesonów jeszcze dodaję z reguły języki, tym razem brak. Nie cierpię w salcesonach wątroby, płuc czy nerek i nigdy ich nie dodaję. A foty już były.
W razie niejasności jestem jak zwykle do dyspozycji, by rozwikłać niejasności.