Skocz do zawartości
Pamiętajcie, że z naszego forum możecie korzystać bezpłatnie tylko dzięki temu, iż kilkadziesiąt osób klika w reklamy. Może już czas abyś do nich dołączył?

sverige2

Użytkownicy
  • Postów

    7 577
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Treść opublikowana przez sverige2

  1. Dzięki Beato, oczywista że najlepiej próby poczynić . Myślałem że piana dodaje puszystości ? Ciekawe jednak co na to Halusia, chciałbym poznać również jej opinię, jako autorki receptury "cymesiku" który tak wszystkim smakuje, ale jakoś na razie cisza z tamtej strony, a czas nagli .
  2. Halusiu, czy do Twojego słynnego już w świecie "Pasztetu Halusi", jajka dajemy w całości, czy najpierw same żółtka, a białka bijemy na sztywną pianę i dopiero ? Wszystkie składniki praktycznie gotowe, wieczorkiem będę piekł . Pytam może głupawo, ale moja śp. już niestety, teściowa też była wspaniałą "gospochą", i ona również robiła pasztety różne różniste, słynne na okolicę pasztety mięsne, ale właśnie ona dawała do zmielonej masy, pianę z białek bitą na sztywno.Twój sławetny przepis ma być jednak Twoim przepisem, i nie chciałbym zrobić czegoś nie tak . Dziękuję i Pozdrawiam Jarek.
  3. Halusiu, czy do Twojego słynnego już w świecie "Pasztetu Halusi", jajka dajemy w całości, czy najpierw same żółtka, a białka bijemy na sztywną pianę i dopiero ? Wszystkie składniki praktycznie gotowe, wieczorkiem będę piekł . Pytam może głupawo, ale moja śp. już niestety, teściowa też była wspaniałą "gospochą", i ona również robiła pasztety różne różniste, słynne na okolicę pasztety mięsne, ale właśnie ona dawała do zmielonej masy, pianę z białek bitą na sztywno.Twój sławetny przepis ma być jednak Twoim przepisem, i nie chciałbym zrobić czegoś nie tak . Dziękuję i Pozdrawiam Jarek.
  4. Wróbelku, spokojnie, przecież widzisz że sobie z Papciem takie tam "letkie jajca" uskuteczniamy .
  5. Nie rozumiem Ciebie. Przecież kroję dla siebie i mam kroić jak najcieniej? Mam maszynkę do krojenia chleba paroletnią i nią kroję wszystko nawet jabłka na plasterki do suszenia. No masz rację Papciu, dla siebie i rodzinki należy ciachać grubo i oficie, a co tam sobie żałować, kroić nie pytać, kapustę do kwaszenia też można uszatkować, nie tylko takie delikatesy jak jabłuszka na susz . Pozdrawiam
  6. Chlebuś owszem, do śniadanka tak, ale do niczego poza tym, a już do serów czy cieniutkich plasterków wędliny szczególnie nie . Tyle już było na temat krajalnic do wędlin i serów, oraz tych kręciołków do krojenia chleba, w reklamie można napisać każdy "bajer", byle złapać jelenia który kupi i da zarobić, więcej chyba tłumaczyć nie ma potrzeby ?
  7. Kiedy Ty t wszystkie smakołyki skonsumujesz Zbójaszku ?
  8. Tak Andrzeju, chciałem zrobić jak w oryginalnym przepisie kol. "Ligawy" : https://www.wedlinydomowe.pl/wedzonki/poledwice/1476-poledwica-lososiowa-ligawy i tak jak to podaje EAnna : "W przepisie Ligawy (50g soli + 5g peklosoli) jest peklosól kanadyjska/amerykańska, tzw. #cure2. Jest to równoważnik 55g naszej peklosoli." Teraz jednak już wiem że dla mnie to zbyt mało słony wyrób, wolę takie raczej bardziej słone . Pozdrawiam
  9. Nie bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc że i tak będzie zdrowszy ??? Jeżeli zapoznałeś się dokumentnie z tematem uzyskiwania koncentratu dymu wędzarniczego, to powinieneś wiedzieć że ta metoda wędzenia tak naprawdę jest zdrowsza i bardziej bezpieczna dla nas i naszego zdrowia od wędlin wędzonych dymem naturalny. Jest to ten sam dym, tylko pozbawiony w znacznej mierze tego co tak bardzo truje, poprzez oczyszczenie i filtrowanie go, oraz doprowadzenie do postaci płynnej. Posiadam przecież dwie wędzarnie stacjonarne (kibelki), które wielokrotnie pokazywałem. Też osobiście wolę tą bardziej trującą metodę wędzenia w wędzarni opalanej drewnem. To co przedstawiłem to jest tylko eksperyment jak w tytule, nie zawsze jest możliwość wędzenia na dworze, nie każdy też ma wędzarnię do dyspozycji, więc myślę że nie ma o czym zbytnio dyskutować, bo temat stary, znany, i dosyć dobrze opisany. Wystarczy zapoznać się z nim od samego początku . Pozdrawiam Jarek
  10. Nie Januszu, "łososiówka" jest bez nastrzyku, tylko 10 dniowe peklowanie w solance 55g. peklosoli na 1 l. wody. Peklowała się 10 dni w słoiku szklanym, w lodówce o temperaturze nie przekraczającej 4-6 stopni C. .
  11. Tak oto wygląda polędwica łososiowa peklowana 10 dni, 55g. peklosoli / 1 litr wody, szczypta cukru. Następnie dokładnie osuszona i "wędzona" poprzez 120 sekundowe zanurzenie w roztworze koncentratu wędzarniczego 11 : 1, (zgodnie z fabrycznymi zaleceniami), następnie poddana ociekaniu przez okres 1 godziny. Po ocieknięciu i osuszeniu, zawinięta dosyć szczelnie w folię celulozową, umieszczona w siatce, i tak pozostawiona w ciemnym pomieszczeniu o temp 21 stopni C na okres 2 dni, celem (zimnego wędzenia). Teraz rano wyjęta celem śniadaniowej degustacji. Zapewniam że wyrób dający rozkosz kubkom smakowym tym którzy lubią tego typu wędlinki . Ps. Po raz pierwszy zastosowałem tak słabe stężenie solanki 55g peklosoli /1 litr wody, chciałem wypróbować recepturę Ligawy, ale muszę stwierdzić że dla mnie wyrób zdecydowanie niedosolony (jestem ciut słonolubny), to jedyna rzecz która dla mnie wymaga zmiany stężenia na wyższe, poza tym wrażenia jak wyżej .
  12. !!!
  13. Powiem tak. Dopóki nie będę miał parcia, czy potrzeby uruchomiania zakładu masarskiego, dopóty zamiast przemysłowego "Wilka", wybiorę zawsze sprzęt tzw. semi-profesjonal, znacznie bardziej uniwersalny, a również mocny i niezawodny sprzęt do tzw. "małej gastronomii", z którego to będę miał niepomiernie większy pożytek w uprawianiu naszego ukochanego hobby. Sprzęt którym to zagniotę ciasto na chleb, pizzę, czy słodkie, poszatkuję kapustę do kwaszenia czy na surówki, zmielę profesjonalnie mięsko na wyroby wędliniarskie, zmielę przyprawy czy ubiję pianę na sztywno, a wszystko to za całkiem nieduże, rozsądne pieniądze. Który i jaki to sprzęt ? Zgadnijcie sami . Jednak to jest tylko moje skromne zdanie i opinia, i o tym należy pamiętać .
  14. Bilu, to jest sprzęt do tzw. małej gastronomii, i nie wolno porównywać go, ani też jego parametrów ze sprzętem profesjonalnym, tzw. "przemysłowy", o którym piszesz, bo to byłoby nieporozumienie . To dwie całkowicie różne klasy sprzętowe .
  15. A oto kolejna sztuka za tzw. "psi grosz", mając na względzie ilość przystawek na wyposażeniu, jest praktycznie wszystko, maszynka, młynek, szatkownica do kapusty i surówek, oraz dwie dzieże do do ciasta. to naprawdę okazja . https://www.olx.pl/oferta/wieloczynnosciowy-robot-kuchenny-mesko-agd-CID628-IDArnOa.html#f6eda25a7c
  16. Brawo Ty !!! Ps. Czy będziesz zadowolony ? Trudno zgadnąć, tak jak pisałem wcześniej. Mam to "cudo" kilkadziesiąt już lat, używane było swego czasu na co dzień w tzw. "małej gastronomii", nie przechodziło żadnego remontu a działa do dziś. Osobiście jestem bardzo z "MESKO - BAUKNECHT" zadowolony, nigdy nie kupuję niczego dla wyglądu, a ten sprzęt bardzo mi pasuje, jak będzie z Tobą ? Tylko Bozia raczy wiedzieć, nie mniej powodzenia życzę i myślę że go polubisz .
  17. Nooo, i wskazana przeze mnie na OLXie maszynka "Mesko - Bauknecht", została sprzedana na biegu . Ten kto kupił sprzęcicho, na pewno żałował nie będzie, tego jestem pewien, brawo !!!
  18. To są sprzęty mówiąc potocznie "nie do zajechania", czemu tak mówię ? Mówię ponieważ posiadam takie cudo od paru dziesięcioleci, a cudeńko to było swego czasu w bardzo intensywnej, codziennej eksploatacji, i jest nadal fantastycznie sprawne po dzień dzisiejszy. Kiedy jestem w kraju tylko z tego sprzętu korzystam. W Szwecji natomiast, używam sprzętu również niezłej klasy, jak Electrolux, Kenwood, (Bolinder), może nieco bardziej delikatnego, o którym już nie jeden raz pisałem, ale też w pełni spełniającego swe gastronomiczne założenia. Naprawdę nie warto oszczędzać tzw. "paru groszy", które później i tak wydamy na inne, nic nie znaczące pierdoły, i robić pozornych oszczędności, bo w sumie przeważnie wychodzi drożej, a czasami nawet dużo drożej . Jedna z takich okazji : https://www.olx.pl/oferta/robot-gastronomiczny-bauknecht-mesko-maszynka-do-mielenia-CID619-IDzs7rX.html#83c63fdc78
  19. Jaka powinna być najbardziej odpowiednia temperatura EAnno ? Aktualnie mięsko leży w lodówce, i temp. solanki w której pekluje się polędwiczka wynosi 5 stopi C.czy jest OK ? Pozdrawiam
  20. :clap: !!!
  21. Jako że rozkręciła się mała dyskusja dot. kwaszenia "kapuchy", to naszło mnie aby zrobić tak na świeżo jakąś niewielką ilość takiej "warzywno owocowej kiszonki". W zapasach przywiezionych z kraju miałem jeszcze taką zgrabną główeczkę "cukrówki", zawsze przywożę sobie kilka główek kapusty, pysznej, słodziutkiej i kruchutkiej białej cukrowej, bo Szwecji nie do kupienia. Kapusta jaką tu można nabyć daje kiszonki smakowo nawet OK, ale są one bardzo, ale, to bardzo twarde . Kiszonki robione z "białej cukrowej", są przepyszne, kruchutkie i wspaniale chrupiące, sam smak po prostu, aż chce się je jeść . Przedstawiam więc mały opis całego procesu, wraz z niewielką fotorelacją. Myślę że nikomu nie sprawi trudności wykonanie tego "cymesu kapuściano-warzywno-owocowego" . Pozdrawiam. Użyty surowiec to : 1 główka kapusty 1,25 kg. 4 papryki świeże 3 spore jabłka 3 marchewki 2 pietruszki korzeniowe 1/2 główki selera Szatkowanie wykonywane malakserem domowym, zarówno kapusta, jak i warzywa i jabłka. Kapusta szatkowana na cienkiej tarczy tnącej Marchewka na drobnych oczkach jarzynowych Jabłka seler, i pietruszka na drobnych oczkach do jarzyn Gotowa waga całego poszatkowanego surowca wyniosła równiutko 3,00 kg. Do tego zużyłem 75 g. soli "Kłodawskiej" nie jodowanej. (tylko takiej używam do wszystkiego) Sórowiec po wymieszaniu z solą odstawiony na 1 godzinę aby puścił sok, a następnie przełożony do słoja, ubity, dociśnięty plastikowym krążkiem, na którym została postawiona 1 litrowa butelka z wodą celem docisku. Gotowy zestaw powędrował tradycyjnie do kuchennej szafki pod zlewozmywakiem . Soku jak widać na fotkach powstała podczas ubijania taka ilość że swobodnie zakrywa całą kiszonkę blokując dostęp powietrza. Za 3 dni będzie przekładany do słoików, podam wtedy ile powstało soku . Tak oto w skrócie to wszystko wygląda :
  22. Moje też nie . Zrobiłem raz, i nie będzie powtórki .
  23. Racja Maskusiu, ale wg. tego co mnie wychodzi, to kiszonka ze zbyt małą ilością soli, taka właśnie 20 gram na 1 kg. w efekcie końcowym jest jak dla mnie zbyt kwaśna, a za mało słona, i w swej konsystencji taka kapucha raczej do robienia bigosu. Pisałem o tym wcześniej, być może przegapiłeś . Mnie natomiast smakuje ten jej wyraziście chrupiący, surówkowy charakter, o który w tym przypadku ewidentnie chodzi. Jednak jak już pisałem, to sprawa smaku i gust, a każdy dostosuje już sobie sam ten drobny detal . Ważne aby smakowało Pozdrawiam.
  24. Muskusiu, jak pisałem, po wielokrotnych próbach jakie zdążyłem w swym dosyć długim żywocie wykonać, dodaję obecnie 25 gram, a czasami nawet 30 gramów soli kamiennej niejodowanej "Kłodawskiej", na jeden kilogram poszatkowanej masy. Kiszonka wychodzi taka jaka mi osobiście odpowiada i smakuje. Cała ta kiszonka warzywna to mój autorski przepis. Niektórzy dokonali w niej zmian, i dodali jeszcze nawet czerwonego buraka, ale ja osobiście wolę bez, bo jej smak jest wspaniały, a sama gotowa już kiszonka prezentuje się pięknie, kolorowo i apetycznie, wywołując tym samym niepohamowaną chęć konsumpcji . Proszę więc podchodzić do receptury z właściwą w takich przypadkach "rezerwą", gdyż jest jak w tym starym przysłowiu, co to "Jeden lubi synową, a drugi teściową" Życzę Smacznego . Pozdrawiam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.