Dwa podejścia do zakupu kątnic wieprzowych skończyły się niepowodzeniem.
Pierwsza dostawa - jelita tak "pachniały", że nie dało się nic z nich zrobić.
W wyniku realizacji drugiego zamówienia dostałam...żołądki wieprzowe.
Ponieważ tak i tak miałam zamiar odstąpić od oryginalnego przepisu (to wynik wniosków z trzech poprzednich produkcji), poszłam na całego i eksperymentalnie nadziałam masę do żołądków.
Kiełbasa była wędzona 5h w ciepłym dymie morelowym, potem delikatnie parzona, coby żołądki nie pękły. Parzenie 2h w temperaturze 76-78 st.C (Mój garnek elektryczny ma tak małą histerezę). Parzenie z wbitym termometrem co spowodowało pewien wyciek soków i dziurę widoczną na przekroju. Mam nadzieję, że przekrój drugiej sztuki jest ładniejszy.
Na przekroju widoczne są małe dziurki napełnione galaretką. Ale farsz jest bardzo dobrze sklejony, co uzyskałam odpowiednią obróbką mięsa.
Farsz zrobiony jest z jednej, całej łopatki, łącznie z tłuszczem i mięsem ścięgnistym. Woda dodana zgodnie z oryginalnym przepisem. Peklowane 50/50.
Zastosowałam współczesną procedurę "tłuczenia" mięsa a mianowicie, cała, wykrojoną starannie "I" w postaci sznycli, przepuściłam przez gardziel maszynki bez użycia noży i sitek. Po podwójnym przepuszczeniu otrzymałam bryłę klejacego się mięsa.
Odtąd będę w ten sposób wydobywać klej z opornej "I" do wszystkich kiełbas. Polecam ten sposób. Maszynka elektryczna Zelmer, ósemka.
A oto efekty:
Widoczna średnica przekroju to 130mm: