-
Postów
12 708 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
53
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Mapa użytkowników
Sklep
Giełda
Treść opublikowana przez EAnna
-
Można od razu startować z degustacją lub po ocieknięciu. Najlepszy jest z dodatkiem pomidorów i listkiem bazylii. Można też go uwędzić. To zależy od stężenia solanki. Ja robię mniejsze serki i moczę je przez noc. Jak dla mnie wystarczy. Stężenie solanki dobieram na oko, to znaczy kończę dosypywanie soli (przy równoczesnym mieszaniu) gdy ser "odkleja" się od dna.
-
Witaj Kasiu na naszym forum, czekamy na relacje z produkcji i życzymy sukcesu :!: :smile:
-
A jakie są najgrubsze lejki? Przy nadziewaniu tzw. sztanglówki zawsze mam kłopoty. Ostatnio zrobiłam sztanglówkę/palcówkę. :lol: Najsprawniej szło mi nadziewanie osłonek białkowych fi 65 osobistymi paluchami.
-
Ten ser, zaszczepiony niebiską pleśnią powinien byc poprzekłuwany gesto, na wylot szpikulcem w celu dostania się powietrza. Nie przykrywaj go talerzem, aby miał swieże powietrze (tylko często odwracaj) i trzymaj w 10 stopniach do czasu, aż w dziurkach pojawi się niebieska/zielona pleśn. Wtedy zasklep dziurki metodą, która podał Endrio i obniż temperaturę w lodówce.
-
Jasiu, Po zrobieniu zaledwie jednego sera z niebieską pleśnią nie czuję się absolutnie kompetentna, żeby doradzać innym. Ale chociaż trochę książkowej wiedzy mogę podrzucić. Poza tym już po pierwszej produkcji poczyniłam pewne obserwacje i oceniłam wpływ "rozrzutu parametrów" technologicznych na efekt końcowy. Pierwsza faza rozrostu niebieskiej pleśni i dojrzewania sera (już po wstepnej fermentacji i nasoleniu) powinna odbywać się w temp. 10-11st.C. W piwnicy miałam wtedy około 14. Aby lokalnie obniżyć temp. nalałam na dużą tacę wody z lodem, na to kratkę dystansową i na niej sery. Poza tym intenstwnie wietrzyłam piwnicę i udało się utworzyć coś w rodzaju przeciągu. W efekcie ser (poprzekłuwany gęsto w celu doprowadzenia do wnętrza powietrza) wytwarzył obfitą pleśń w temp. ok. 12 st. wytworzonej przez parowanie i częste dorzucanie nowego lodu. Następna faza dojrzewania tego typu sera przebiega już w niższej, lodówkowej temperaturze i przy zaklejonych dziurkach. Wysoką wilgotność w lodówce uzyskałam w następujacy sposób: na dno głebszego naczynia nalałam wody, do naczynia włożyłam wkładkę dystansową i na nią położyłam krążek sera zawinięty w gazę. Spód sera znalazł się około 1,5 cm nad powierzchnią wody. Serek odwracałam minimum 1 raz dziennie tak, aby zarówno wilgoć jak i powietrze dostarczane były równomiernie do obu płaszczyzn. Poza tym serek ten należy oskrobywać z mazi co 7-10 dni. Mimo kilku błędów popełnionych przeze mnie w początkowej fazie produkcji i niezbyt atrakcyjnej formie wyrobu, treść wyszła nadspodziewanie mazista i tłusta w konsystencji co było dla mnie niespodzianką. Ser na kanapkach jest odlotowy, chociaż trochę za ostry (zbyt długa faza rozrostu pleśni), zbyt mocno przerośniety pleśnią, mimo tego bardzo smaczny. Konsystencja, smak i aromat o niebo lepsze od rodzimego rokpola, który jest dość suchy (w porównaniu z gorgonzolą), niestabilny w stopniu dojrzałosci i przerostu pleśni. Czekam na ochłodzenie, żeby zrobić następne sery, mam nadzieję pozbawione wad pierwszej produkcji.
-
Stopki wieprzowe nadziewane - gotowane i grillowane
EAnna odpowiedział(a) na TOSHIBA temat w Pozostałe wyroby
Włoska kuchnia w mojej ocenie jest najlepszą w Europie. Kiedyś dość często tam jeździłam i przebywałam. Nawet w małych miejscowościach można zjeśc po królewsku. Do dzisiaj pamiętam subtelny smak (zapewne peklowanej) piersi indyka podanej w cieniutkich plasterkach z prawdziwymi truflami, sałatkami i lokalnym winem. Było to w górskim, maleńkim miasteczku Castelano w pólnocnej Italii. Wiele bym dała za recepturę tej potrawy. Toshiba, wypytaj zaprzyjaźnionego Włocha o dokładną recepturę. Oni stosują te swoje ziołowo/winno/oliwkowe marynaty, które potrafią nadać potrawie niepowtarzalny smak i aromat. Może i my przy okazji z tego skorzystamy? -
Efciu, polecam Ci ten przepis, wielokrotnie wypróbowany. Kiełbaska wychodzi soczysta, na przekroju nie widać żadnego tłuszcyku, co daje wołowina. Przyznam się jednak, że jako II z przepisu stosuję boczek. Niektórzy uważają, że jest to rozrzutność, ale kiełbaska jest warta tego grzechu. http://www.wedlinydomowe.pl/articles.php?id=7 Jeżeli całość potraktujesz peklosolą to na przekroju kiełbasa bedzie różowiutka. Ja właśnie taką robię, bo nie lubię szarzyzny.
-
Jednak przy dobrze naostrzonych nożach i sitku maszynka "8" Zelmer miele b. dobrze, nawet miesa ścięgniste. Wiem to z praktyki. Jeżeli chodzi o szarpak, to mięso faktycznie wychodzi poszarpane. Gdy chcę mieć na przekroju kiełbasy tzw. sztanglówki duże, ładne kawałki mięsa, to kroję ręcznie całą "1". Również przy wyrobie Krakowskiej w tzw. wersji retro, całą słoninę kroję ręcznie w kosteczkę 1x1 cm. Wtedy słonina jest dobrze widoczna na przekroju i tak ma być.
-
No, Rzeszowiaku, trzymamy Cię za słowo. A tak przy okazji, może mógłbyś rozeznać ciekawostki technologiczne z produkcji kiełbas w podrzeszowskich wsiach. O ile wiem, jest tam stosowane regionalne podejście do tej produkcji.
-
Ale jakie "to to" musisz mieć dobre! Ten ser z Brennej... Niedościgniony wzór. Ale się rozmarzyłam.
-
A czy właściciel "oblał" nowa wędzarnię? Jak ona w takim razie ma dobrze pracować? Taki strajk byłby całkowicie uzasadniony... :lol: :lol: :lol:
-
Witaj Chudziaczku, dlaczego nie dokupisz brakujących sitek? Naprawdę sa przydatne. Szarpak również. Jaka maszynkę masz Olgo?
-
O ile wiem, nie pasteryzowałeś jednak mleka. Widać, że w mleczku są wypasione bakterie kwasu mlekowego :grin: , jak na dobre, polskie gospodarstwa przystało. Nawiasem mówiąc wyczytałam u Licznerskiego, że ta różnorodność bakterii w polskich gospodarstwach dawała kiedyś masło o wspaniałym smaku i aromacie. Jak mleczarnie zaczęły dostarczać własne konwie na mleko (czyli sterylizowane w mleczarni) i potem zakwaszać śmietankę standaryzowanymi bakteriami, jakość masła pogorszyła się nieodwracalnie. Ale to były stare czasy. Jasiu prawdopodobnie ma mleko z gospodarstwa więc mu samoistnie zakwasi się. Jasiu, potrzymaj nadal tę gęstwe poza lodówką; w lodówce wstrzyma sie kwasnienie i zacznie rozwój niebieskiej plesni. Nie zapomnij jednak o gestym nakłuciu sera w celu doprowadzenia powietrza.
-
Z jakiej książki korzystasz Endrio? Licznerski pisze, że przy produkcji serów z niebieską pleśnią (z krowiego mleka to gorgonzola) gęstwa serowa musi być poddana wstępnej fermentacji. Spotkałam przepis w którym zakwasza się pasteryzowane mleko np. maślanka lub śmietaną.
-
Dziadek wie, co mówi. Uważni czytelnicy forum bez trudności dostrzegą inspirującą rolę Babci w ciekawych przepisach Dziadka, którymi był uprzejmy sie z nami podzielić..
-
Nawiązujac do powyższej wypowiedzi Marka chcę dodać, że wszystkie, ale to wszystkie sprzęty, które miały jakikolwiek kontakt z mięsem bądź mlekiem po każdym, dokładnym myciu dodatkowo wyparzam. Nauczył mnie tego i sam praktykował mój św. pamieci ojciec, który był restauratorem. Jak już o nim wspomniałam to dodam, że tuż po wojnie otworzył restaurację, w której raz w tygodniu było świniobicie, na zapleczu była wędzarnia i serwowano cały wachlarz smacznych wyrobów. Restauracja została zamknięta przez komunistyczne władze ale o wyrobach tych długo krążyły legandy wśród stałych bywalców. (przepraszam za ten osobisty wątek ale nie mogłam się oprzeć, bo wiele ojcu zawdzieczam).
-
Kiełbaski przeznaczone do dłuższego przechowywania po sparzeniu powtórnie podwędzam. Nie tylko odzyskują połysk ale świetnie sie zasuszają i są niezwykle trwałe. Moim ideałem jest taka kiełbasa, która po zasuszeniu jest krucha i daje się łatwo kroić. W lodówkach zazwyczaj żyje wiele mikroorganizmów, które wprowadzamy tam na przykład z serami pleśniowymi. Na pewno lodówka Wosia wymaga odkażenia, niemniej kiełbasa tam przechowywana powinna być lepiej wstępnie podsuszona lub powtórnie podwedzona aby była bardziej odporna na stałych mieszkańców lodówek.
-
Ela, gdzie Ty właściwie hodujesz swoje kozy? Nie znalazłam tego na mapie. czy moglabyś postwić chorągiewkę? Zazdroszczę Ci tych kozich serków. Są w sprzedaży ale bardzo drogie.
-
Witaj Endrio, Cieszę się, że o nas nie zapomniałeś. Ser pleśniowy, którym nas częstowałeś w Brennej wyszedł spod ręki mistrza. To, że eksperymentujesz w trudnych, bo niestabilnych warunkach tylko dobrze o Tobie świadczy. Wzorując się na Twoich wskazówkach założyłam produkcję sera z niebieską pleśnią. Teraz jest w fazie rozwoju tej pleśni - przebiega prawidłowo - a przed serkiem jeszcze długi okres dojrzewania. Już wiem jednak, że ser obarczony jest wadą, mianowicie został pozbawiony zbyt dużej ilości serwatki. Będzie przez to za suchy i będzie się kruszył. Mój wniosek jest taki, że przy tego rodzaju serach zadaje się podpuszczkę przy temperaturze 28 st. i należy sie tego trzymać (moje mleko miało temp.nieco wyższą niż 32stC). Ponieważ w tej temp. podpuszczka działa wolniej, należy jej więcej dodać lub dłużej poczekać na dojrzenie skrzepu. W jakimś opisie znalazłam informację, że zwięzłość skrzepu reguluje się właśnie temperaturą zadania podpuszczki. Jako stara gospodyni wiem, że w piwnicy, w której są ziemniaki nie należy trzymać kiszonek, jabłek ani peklować mięsa. Z Twojego doświadczenia widać, że ten zakaz dotyczy również serów.
-
Nadszedł czas na prezentację wyrobów wędliniarskich z "mojego" byczka. Dwa z nich, mianowicie basturmę i szynkę wołową robiłam po raz pierwszy, więc z duszą na ramieniu. Rezultaty przeszły moje oczekiwania. Spodziewałam się, że szynka może być sucha lub twardawa, a tu pełne zaskoczenie. Po sparzeniu i przekrojeniu okazało się, że w środku jest soczysta, aż lekko mokra i krucha. Nie wiem, czy widać to na zdjęciu, ale plasterki (cienko krojone) są wyraźnie wilgotne. Szynka ze zrazowej zewnętrznej 1,8 kg, peklowana była 16 dni, a potem wędzona ok. 6h w dymie 30-40st.C. Parzenie w dwóch fazach; gotowanie 12min a potem parzenie w 80-82 st.C. 90 min do uzyskania w środku 70 st. Dodam tutaj, że zrobiłam błąd w przygotowaniu solanki do peklowania. Poniewaz robiłam wszystko w wielkim pośpiechu, zastosowałam stężenie z tabeli Dziadka przewidziane na dwutygodniowe peklowanie wieprzowiny. Szyneczka była lekko niedosolona. Dlatego wodę do parzenia posoliłam. A oto efekt: Co do basturmy, potraktowałam ją dodatkowo papryką, ostrą wymieszana ze słodką: Smak i aromat są wyśmienite. Cieniutko krojona jest prawdziwym rarytasem. Robiłam ją jednak trochę inaczej niż przewiduje przepis. Był to mój eksperyment, który na szczęście się powiódł. Basturma zrobiona jest z legawy (ligawy). Ostatnim wyrobem (w produkcji był to pierwszy wyrób) była kiełbasa krakowska suszona, z dodatkiem wołowiny z byczka. W przepisie przewidziane jest 0,5kg wołowiny i 0,5 kg mięsa z golonki wieprzowej na 10kg wsadu. Mieso z golonki zastąpiłam mięsem z pręgi a pozostałe 0,5 kg to były małe, chude ale niescięgniste kawałki z udźca. Kiełbasa wyszła wspaniała, mimo wołowiny była krucha ale dobrze związana. Wołowina nadała piękny, różowy kolor masie wiążącej. Niestety, gdzieś się zawieruszyły zdjęcia z prezentacją przekroju, odnalazłam jedynie fotki z faz produkcyjnych po pierwszym wędzeniu i po wędzeniu ostatecznym. Zrobiłam 5 batonów (z 5kg) i to był błąd; zostały wręcz rozszarpane przez przez amatorów dobrej wędliny, a dwa uratowane były bazą żywieniową w czasie naszych turystycznych wojaży tak, że nie ma już czego fotografować. Mam cichą nadzieję, że zdjęcia z przekrojem tej udanej i smacznej wędliny odnajdą się jednak i wtedy je dołączę.
-
Absolutnie nie. Wprawdzie w pierwszej fazie suszenie byłoby efektywne (do czasu odparowania wiekszej części wody), ale w ostatniej - z punktu widzenia urządzenia, komora byłaby "pusta" i lampa generacyjna uległaby uszkodzeniu. Generalnie nie wolno włączać mikrofalówki bez wsadu stratnego w polu wysokiej częstotliwości czyli takiego, który się nie grzeje. W praktyce uchwycenie tego punktu jest niemożliwe. Poza tym, na skutek działania wentylatora cała komora byłaby zapylona.
-
To, co napisał "Andrzej k " jest bardzo ważne. Sprawdż, jaką masz aktualnie temperaturę na poszczególnych półkach lodówki. Niektóre dobre, wspólczesne lodówki mogą mieć temperaturę np. 1-2 st.C, a w tak zwanej komorze zerowej +0 st. Również niektóre półki w lodówkach starego typu mogą mieć temp. ok.0 st.Wtedy proces peklowania nie będzie niestety przebiegał. Sama przez to przeszłam, gdy - mimo 10 dniowego peklowania okazało się, że wędliny są w zasadzie niezapeklowane. W takiej sytuacji należy zmienić ustawienie termostatu tak, aby uzyskać wymaganą temperaturę.
-
Strampku, już nie będziesz wiązał kiełbasy krakowskiej sposobem Dziadka, ani robił kaszanki na niepalonej kaszy... Czy to możliwe? Z wyrazami głębokiego żalu i współczucia dla Rodziny EAnna Mokrzycka
-
Możesz, jak najbardziej. Mój mąż ma w domu ścisłą specjalizację w robieniu dżemów na bazie moreli. Robi je same lub z dodatkiem mandarynek, ananasa i truskawek. Jednak ze względu na intensywność smaku i zapachu nie odparowuje ich do końca tylko zageszcza żelfiksem i dodaje cukru. Sa wspaniałe. Oczywiscie robione są w mikrofalówce. Takie dżemy są ozdobą każdego śniadania, nadają się do naleśników a dżem morelowy (szczególnie z dojrzałych na drzewie krajowych moreli) jest doskonały do przełożenia torta orzechowego. Możesz robić powidła również ze śliwek innych gatunków, jednak musisz dodać cukru i dłużej odparowywać bo są bardziej soczyste (wodniste). Smak tego dżemu będzie jednak różnił się od typowo wegierkowego.
-
Główną zaletą odparowywania w mikrofalówce jest właśnie to, że masa owocowa nia pryska. Ogrzewanie odbywa sie w całej objętości a nie od dna i prawdopodobnie to jest przyczyną. Naczynia nie należy w ogóle przykrywać! Im naczynie jest szersze, tym lepiej. Masa owocowa szybciej odparuje.
