Pierwszą lisiecką postanowiłem zrobić po przeczytaniu linku który podała Małgoś, i tu zaczęły się schody, w hurtowni zaopatrującej zakłady wędliniarskie w jelita powiedziano mi że wycofano jelita bydlęce wiankowe ze sprzedaży ze względu na chorobę wściekłych krów. No to klops myślę sobie, nie będzie lisieckiej, aż tu naglę dostaję e-mail od pewnego SZLACHETNEGO FORUMOWICZA że wysłał mi paczkę z jelitami wiankowymi - dziękuję Ci kolego jeszcze raz.Zapeklowałem mięso ze schabu na cztery dni, po tym czasie mięso kl I pokroiłem nożem na kawałki 3x5 cm, i to był błąd, podczas nadziewania , nadziewarka strzelała farszem, po prostu mój największy lejek był za mały na takie kawałki mięsa.Kl II i III zmieliłem na siatce 4mm. Za klasę III zastosowałem mizdrę, po dodaniu ok. 5% wody wymieszałem II z III aż nabrała kleistości po czem dodałem kl I i wymieszałem do równomiernego rozłożenia. Po nadzianiu w jelita osadzałem dwie godz w temp pokojowej, po tym czasie do wędzarni i dalsze osuszanie w temp około 40 st przez godzinę. Jak jelito szeleściło pod palcami, rozpocząłem wędzenie w temp ok. 50 st przez cztery godziny. Wędziłem olszą i bukiem, a po wędzeniu piekłem dębem.Przysłaniając odpowiednio światło beczki , ustawiłem temp pieczenia na 90 st , i poszedłem na kawę, w między czasie figlarny wiatr zawiał i zasłonił nie zabezpieczoną tkaniną całą beczkę. Po powrocie , odczytałem na termometrze wynik - było 130 st., piekło się około 40 min. Już wiedziałem jak będzie wyglądał przekrój, następnego dnia kroję i pokazuje się widok taki jak na drugim zdjęciu - jestem załamany, rodzina puka się w głowę i mówi że jak zwykle przesadzam, przecież to taka smaczna kiełbasa a galaretka najsmaczniejsza. Nie minęło mało wiele czasu, jak robię drugą próbę, też ze schabu b/k z tym że III jest z golonki. Mięso I tym razem pokroiłem na wymiar ok. 2x3 cm a reszta jak przedtem, do Kl III dodałem raptem 2% wody i uzyskałem klej, po wymieszaniu wszystkich klas masowałem jeszcze mięsko ze 20 min. Osadzałem i wędziłem jak poprzednio ale piekłem już w temp.85 st przez 50 min. z sondą termometru w kiełbasie. Tym razem kiełbaska wyszła b. dobrze, reasumując - lać mało wody,pilnować temp. wędzenia i pieczenia, i koniecznie doprawiać białym pieprzem i ładować w jelita bydlęce. Jeżeli utrzymamy wszystkie parametry, to otrzymamy kiełbasę super, o niepowtarzalnym smaku, i jeszcze jedno nie róbmy jej zbyt dużo, zróbmy tyle aby wystarczyło jej na tydzień najlepsza jest świeża. Końcówkę farszu nadziałem w osłonkę białkową fi 65 i to nie jest to wyszedł całkiem inny smak.