Witam
Zakładając ten temat nie miałem na myśli nikogo przekonywać że parzona szynka uprzednio zamrożona jest lepsza od świeżej bo tutaj sprawa jest oczywista ,ale taka sytuacja może zaistnieć .Ja właśnie to robiłem w sobotę czyli parzyłem szynkę uwędzoną na początku marca i zamrożoną . Było to celowe bo miałem większą ilość i nie dało się wszystkiego zjeść a teraz jak znalazł . Szyneczkę wyjętą z zamrażarki rozmrażałem przez siedem godzin w chłodnej piwnicy następnie przez dwa dni na dolnej półce w lodówce . Szynka ważyła 2,2 kilograma i przed parzeniem odmierzyłem odpowiednią ilość wody wkładając szynkę do garnka, gdy woda odpowiednio ją przykryła szyneczkę wyjąłem z garnka i przystąpiłem do zagotowania wody . Po zagotowaniu wody szynkę włożyłem do garnka i gotowałem przez około 10 minut . Po tym okresie obniżyłem temperaturę do 85stopni i tak przez dwie godziny. Po sparzeniu szyneczka się chłodziła przez noc w piwnicy .W niedzielę rano podczas degustacji okazało się że szyneczka smakiem, soczystością i kolorkiem nie odbiega od świeżo uwędzonej i parzonej . Z wody po parzeniu powstał smaczny barszczyk. Resztę gorącej wody wlałem do dwóch słoików zakręcanych i po wystudzeniu trafiły do lodówki gdzie czekają na okazję do zrobienia barszczu . Po szyneczce nie ma śladu została tylko na fotkach .
Serdecznie pozdrawiam