Otwarłam dzisiaj kawałek ligawy #25 nie mając świadomości treści powyższego wpisu. Zawsze tak tobię, żeby się nie sugerować. I oto, co wynotowałam: Degustacja dnia 27.02.2018 Wygląd: 1. Barwa mięsa na przekroju czerwone wino 2. Powierzchnia kawałka (obrzeża plasterka) śladowo utleniona - pół tonu 3. Powierzchnia przekroju błyszcząca, zwarta Konsystencja: 1. Ścisła, gładka, lekko sprężysta 2. Mięso jest bardzo zwarte, jakby podsuszone ale idealnie jednolite na przekroju 3. Plasterek kroi się bardzo cienko i nie "ucieka" spod noża, nawet się wiórkuje. 4. W czasie gryzienia mięso idealnie miękkie w kierunku kruchości. Zapach: 1. INNY ! trudny do zdefiniowania, ale różniący się od niedawno degustowanej wołowiny #30..in minus. 2. W zapachu brak aromatu przypraw, minimalnie wyczuwalny "orzeźwiający" ton, który zanika w tle. 3. W zasadzie zapach śródziemnomorski ale wyraźnie "gatunkowy" , obcy. Smak według kolejności odczuwania: 1. Na pierwszy plan wybija się słoność 2. Pikantność bardzo delikatna 3. Smak dojrzałego mięsa wołowego, idealnie odczuwany na białym pieczywie Podsumowanie: 1. Konsystencja jest najsilniejszą stroną wędliny - to minimalne "podsuszenie" i uzyskanie efektu elastyczności i kruchości równocześnie 2. Równie mocną stroną jest kolor, niewątpliwie wpływ Texel DCM 1 3. Zapach IMO nie powala Po sprawdzeniu składu wnioskuję, że to może być wpływ kultury bakteryjnej 4. Mimo odczucia minimalnego przesolenia smak mięsa jest wyborny, pobudzający do dalszej konsumpcji. 5. Zastanawiam się, skąd efekt przesolenia? Może z większego ubytku wagi? 6. Oszczędne użycie przypraw pozwoliło na wydobycie elementów smakowo/zapachowych charakterystycznych dla zastosowanej technologii. 7. Jestem fanką wołowiny a po takiej, półrocznej - dostaję zawrotu głowy