Dzik - następna sztuka Pół roku minęło od ostatniego dzika i wiatr w lodówce zawiał W samą porę - w środę rano, został przywieziony następny, waga nieco poniżej 50 kg, płci męskiej. Stół ogrodowy przeniesiony do garażu stał się na kilka godzin moim warsztatem pracy. Ponieważ nie było fotografa i ścigałam się z czasem, udało mi się zrobić tylko kilka zdjęć. Tak się prezentował dziczek wraz z tzw. ostatnim posiłkiem: Pierwszą czynnością było podcięcie łopatek w celu lepszego wychłodzenia: Rozciętą od pachwin w kierunku biegów skórę podcina się delikatnie i odciąga. Wyłamane biegi pozostają przy skórze. Dzik strzelony był w głowę. Bielenie robiłam na leżąco, udało mi się wykonać całość czysto, bez śladów szczeciny po stronie skóry. Na skórze od środka widać nacięcia technologiczne, które pomagają przy odciąganiu skóry. Oczyszczone elementy z obu szynek. Prezentuję je z obu stron (w dwóch różnych oświetleniach) aby zobaczyć pozostawione elementy tłuszczu: Od lewej z góry są to: golonki tylne mięśnie półścięgniste mięśnie czterogłowe tzw. kulki mięśnie pólbłoniaste mięśnie brzuchate (przygolonkowe półścięgniste) mięśnie dwugłowe pośladkowe (z biodrówki) Do zaplanowanych wyrobów (kabanosy, wątrobianka podwędzana, dzicza kaszanka) zostało zakupione w sobotę podgardle wp. Ze względu na jego wyjątkowość zrobiłam mu nawet zdjęcia :