Bardzo ucieszył mnie ten wpis bo znaczy, że -nie-tylko-polędwicowy-eksperyment jeszcze żyje i ma się dobrze. Eksperymentatora nie opuszcza energia i nadal podejmuje produkcję wyrobów w wielu wariantach. Salami "jaskiniowe" jak czytam - też jest zaopiekowane . Wracając do edukacyjnego nurtu tego wątku chcę podkreślić, jak trwałe są wędliny produkowane w przedstawianej tutaj technologii. W TYM poście przedstawiłam wyniki degustacji ligawy wołowej oznaczonej jako #50 (z dnia 21.04.2018). Czyli po pól roku od produkcji. Kilka dni temu, po ponad roku od zapeklowania mięsa, rozkroiłam pozostały kawałek tego wyrobu i tak się prezentuje: Nadal piękny, rubinowy kolor, idealna, elastyczna tekstura i obłędny aromat i smak Tego aromatu nie jestem w stanie opisać ale powiem tyle, że uległam pewnemu ... oszołomieniu Już o tym wspominałam, że IMO świeże wędliny są lepsze z wieprzowiny, za to wołowe dojrzewające biją je na głowę.