Arku, masz absolutnie rację Robię tak, jak piszsz Ty i @binio. Wydaje mi się z opisu, że kol @rigmec, ma wędzarnię bezpośrednią i zrozumiałam, że wygasł mu ogień. Kiedyś byłam zmuszona odejść od wędzarni na kilka godzin. Po powrocie zastałam wygaszone, ale nadal ciepłe palenisko i nadal ciepłe wędzonki. Spontanicznie oszacowałam, co powinno przynieść jak najszybszy efekt. Wyjęłam wsad do pojemnika i zaniosłam po prostu do domu. Dzięki temu mogłam dość szybko i bezstresowo rozpalić ponownie ogień i zgromadzic żar na dalsze, długie wędzenie. Wiem, że porada brzmi trochę kosmicznie ale czasami trzeba się ratować a metoda jest banalna i cały czas mam ją gdzieś z tyłu głowy . (Jeżeli ktoś wędzi duże ilości to raczej nie dla niego )