Wprawdzie nie o kapuście ale o procesie, o którym się nie mówi.
Współczesne mleczarnie ścinają kazeinę świeżego mleka nie poprzez działanie bakterii kwasu mlekowego ale bezpośredni dodatek tego kwasu. Efekt niby ten sam, ścięty sernik, ale jak to mówią, "niby" robi różnicę. Taki twaróg ma zachowany cały cukier mlekowy (który zużyłyby bakterie w procesie fermentacji) i jest ciężko strawny dla osób mających małą ilość enzymu laktazy w jelitach. Poza tym różne szczepy bakterii tworzą bukiet aromatyczny wyrobu, którego nie uzyska się dodatkiem kwasu, powodują rozpad białek itd.
To tak w wielkim skrócie.
Chodzi o rozróżnienie procesu samoistnego, bakteryjnego kiszenia/zakwaszania od wymuszonego dodatkiem kwasu. W przypadku kapusty można to ładnie odróżnić słowami kiszona=samoistnie poddana procesowi fermentacji mlekowej oraz kwaszona=z zakwaszającymi dodatkami.
W przypadku mleka raczej nie używa się słowa "kiszone", chociaż w niektórych regionach funkcjonuje "kiszka" :grin: