Wędliny Domowe
Drukuj


PRAWO PRZEDRUKU I TŁUMACZEŃ ZASTRZEŻONE.
BROSZURĘ TĘ DODAJEMY BEZPŁATNIE DO KAŻDEGO KONSERWATORA.



CZĘŚĆ I.
SPOSÓB UŻYCIA KONSERWATORÓW


Ogólne wiadomości.

Powszechnie wiadomo, że gnicie, fermentowanie i wogóle psucie się poszczególnych artykułów spożywczych powodują małe żyjątka, znane pod nazwami: grzybów, bakterji, bakcylów i t. d.
Jeżeli chcemy przeto uchronić jarzyny, owoce czy potrawy od zepsucia, musimy zabić znajdujące się w nich bakterje i uniemożliwić opanowanie produktu przez drobnoustroje z zewnątrz.
Cel ten osiągnąć można różnemi sposobami. A więc: przechowuje się mięso w lodowni, suszy owoce, wędzi mięso i ryby, przechowuje jarzyny i owoce w cukrze, occie i soli, przyczem dodaje nieco chemikalji, n. p. kwasku salicylowego. Wszystkie te jednak zachody posiadają znaczne wady. Przedewszystkiem używanie chemikalji jest niebezpieczne, gdyż wszystkie są mniej lub więcej trujące. Sól nie do wszystkich artykułów się nadaje. Dodawanie cukru do owoców w celu przechowywania przy niektórych owocach niszczy ich smak naturalny. Suszone owoce nigdy już nie dorównają owocom świeżym. Żaden wreszcie z wymienionych wyżej sposobów nie daje tego. aby dany produkt można było przez potrzebny przeciąg czasu przechować w stanie gotowym do użycia, bez obawy, że się zepsuje, lub utraci swoje zalety stanu pierwotnego.
Drogę do tego celu wskazują nam jednak dwaj francuzi, a mianowicie znany fizyk Joseph Louis Gay-Lussac i kuchmistrz François Appcrt, który swoją zasadę konserwowania wyraził w następującem zdaniu:
Artykuły spożywcze, nagrzane i uwolnione od wpływu powietrza, konserwują się.
Odkrycie powyższe umożliwiło powstanie licznych już dzisiaj fabryk konserw, które je coraz szerzej w życiu stosują. Sporządzanie konserw, czyli potraw długotrwałych w sposób fabryczny, uczyniło wielki krok naprzód w kierunku zdrowotności naszego pożywienia. Cel jednak, do którego dążono, nie został jeszcze w zupełności osiągnięty. Chodziło bowiem głównie o to, aby sporządzanie konserw umożliwić w gospodarstwie domowem. Przewidujące gospodynie dawno już o tern marzyły i radziły sobie jak mogły i o ile im stojące do dyspozycji środki i urządzenia na to pozwalały.
Osiągnięcie dobrych wyników oraz rozpowszechnienie konserwowania zapasów w domu zawisło od zadośćuczynienia następującym nasuwającym się wymogom:

  1. potrzebne do tego celu przyrządy powinny być tak tanie, aby nabycie ich było możliwem dla jaknajszerszych warstw;
  2. muszą one być tak proste i celowe, aby obchodzenie się z niemi nie przedstawiało żadnych trudności;
  3. drogą licznych i sumiennych prób i doświadczeń trzeba dojść do najodpowiedniejszych sposobów konserwowania (sterylizowania) wszystkich używanych produktów spożywczych, a przez publikowanie czynić je dostępnemi najszerszemu ogółowi.

Droga, do tego celu wiodąca, była długa i ciężka. Pierwszy krok uczynił chemik dr. Rempel, wynalazca urządzenia, za pomocą którego, przy niewielkim trudzie, można było zawartość specjalnych naczyń nagrzać i osiągnąć jednocześnie szczelne ich zamknięcie. Dr. Rempel wraz z pracującą na tern polu z wielkiem powodzeniem od kilkudziesięciu lat firmą J. WECK et Co. w Oeflingen w Badenji, rozbudowali swój wynalazek i postawili go na wysokim stopniu technicznej doskonałości. Pozatem drogą licznych wykładów, broszur, podręczników i przy pomocy istniejącego od 1901 r. tygodnika fachowego "Frischhaltung", rozpowszechnili wyniki swych doświadczeń i pracy tysięcy ludzi po całym świecie, ułatwiając dla dobra ludzkości konserwowanie zapasów żywności sposobem domowym.

Istota konserwowania produktów spożywczych da się krótko przedstawić w następujący sposób:
Po napełnieniu słojów odpowiednio przygotowanym produktem, zaopatruje się je w uszczelniający krążek gumowy i przykrywa pokrywką. Następnie nagrzewa się je w wodzie, przyczem pokrywkę umacnia się sprężynką, aby uniemożliwić otworzenie się słojów. Wraz ze słojami ogrzewa się naturalnie i ich zawartość, t. j. konserwowany produkt oraz warstwa powietrza pod pokrywką, Wskutek nagrzewania do odpowiedniej temperatury, znajdujące się w produkcie bakcyle zostają zabite. Równocześnie, zgodnie ze znanem prawem fizycznem o rozszerzaniu się ciał, zawartość słoja i powietrze poczynają się rozszerzać w miarę wzrostu temperatury. Powietrze nie może się pomieścić w poprzedniej przestrzeni, - wytwarza więc parcie na ściany i pokrywę. Pokrywa słoja unosi się dotąd, dopóki ciśnienie z wewnątrz jest silniejsze, aniżeli ciężar pokrywki oraz działanie sprężyny. Wskutek tego część powietrza wydostaje się ze słoja, dopływ zaś powietrza z zewnątrz uniemożliwia działanie sprężyn. Kiedy następnie słój z zawartością ostygnie, następuje skurczenie się konserwy i pozostałego w słoju powietrza, które, wobec zwiększenia się w ten sposób przestrzeni, jaką ma zająć, - rozrzedza się odpowiednio. Na pokrywę działa z zewnątrz powietrze atmosferyczne, którego ciężar jest znacznie większy, aniżeli siła przeciwdziałającego rozrzedzonego powietrza z wewnątrz, wskutek czego pokrywa nader silnie do słoja przylega. Aby otworzyć zamknięty w ten sposób słój, wystarczy wpuścić do słoja powietrze. Można to bardzo łatwo uskutecznić przez odciągnięcie wystającego z pomiędzy słoja i pokrywy "języczka" uszczelniającego krążka gumowego. Powstaje w ten sposób otwór, którym napływa powietrze atmosferyczne, potęgujące działanie na pokrywę od środka, wskutek czego można już pokrywę zdjąć ze słoja zupełnie łatwo.
Opisany wyżej przebieg nazywamy rozmaicie. Mówimy więc o s t e r y l i z o w a ni u, t. j. usuwaniu zarodków, jeśli chcemy podkreślić, że zabijamy znajdujące się w produktach bakcyle; konserwowaniem nazywamy tę czynność wtedy, gdy główny nacisk pragniemy położyć na osiągnięty w ten sposób cel; w końcu, jeśli mamy na myśli najwięcej widzialną część pracy, mówimy wprost o nagrzewaniu.
Konserwowanie pomimo powodzenia, jakiem się już dziś cieszy, nie jest jeszcze wśród szerokiego ogółu tak znane i rozpowszechnione, jak na to, dzięki swoim wysokim zaletom, zasługuje. Objaśnia się to po części i tern, że wicie gospodyń, ulegających starym przyzwyczajeniom, z trudnością decyduje się na wprowadzenie nowości; z innej zaś strony, zapewne ze względu na rozpowszechnione uprzedzenie, że sporządzanie konserw w domu pociąga za sobą znaczne koszta. Niema nic biedniejszego nad taki pogląd. Przez konserwowanie bowiem w domu, rzecz prosta, we właściwy sposób i we właściwych warunkach, oszczędza się bardzo dużo. Wreszcie dawno już zostało dowiedzione, że większy nieco wydatek na sprawienie konserwatora w bardzo krótkim czasie sowicie sic opłaca.
Bez konserw niema nieraz wyjścia. Gospodyni, która je sama przyrządza, nie potrzebuje ich nabywać za drogie pieniądze. Przytem przyrządza je sobie według własnego smaku i o jakość swoich konserw nie potrzebnie się obawiać, boć przecież sama świeży produkt widzała i przekonała się dostatecznie o jego doskonałym stanie, co dało jej pewność, że nadal pozostanie dobrym, o ile przy sporządzaniu konserwy przestrzegać będzie wszystkich przepisów. Gospodyni, która sama konserwuje, ma w każdej chwili do rozporządzenia co tylko jej potrzeba: mięso, dziczyznę, owoce, jarzyny, soki, mleko gotowe do użytku dla niemowląt, leguminy i t. d. Nie znajdzie się nigdy w kłopocie w razie nieoczekiwanych odwiedzin, czy zasłabnięcia któregoś z członków rodziny; posiada bowiem w zapasie owoce dla chorych na cukrzycę (diabetyków), soki owocowe dla gorączkujących (chorych na febrę): przekona się ku zupełnemu zadowoleniu, jak nadzwyczajne usługi oddaje taki zapas konserw przy każdej niedyspozycji, czy nawet poważniejszej chorobie. Oszczędza sobie czasu, gotując na zapas na taki dzień, w którym będzie nieobecna w domu, lub na który więcej trzeba będzie przygotować, aniżeli zazwyczaj; przygotowuje sobie zapasy na wycieczki, konserwować można bowiem i gotowe potrawy. Gospodyni konserwująca potrafi sobie przechować resztki pieczystego, aby je zużyć w miarę potrzeby.
Używająca konserwatora znajduje pełne zadowolenie, przeglądając swoje zakonserwowane zapasy, a wśród przyjaciół i znajomych słynie jako dzielna gospodyni.
Wszystko zaś powyższe zdobywa sobie prawie bez trudu. Praca, jakiej sporządzanie konserw wymaga, nie stanowi przecież wysiłku, a przyzna każdy, że jest naprawdę przyjemna. Tak prosto i tak łatwo jest wszystko urządzone. Postaramy się dowieść tego w następnych rozdziałach.

Opis przyrządów i naczyń do konserwowania.

Na wstępie pozwolimy sobie przypomnieć przysłowie: że "skąpy dwa razy traci", które dowodzi nierozsądności kupowania towarów gorszych tylko dlatego, że są tańsze. Używając bowiem wyrobów tandetnych, bez porównania więcej tracimy, aniżeli wynosi różnica w cenie pomiędzy towarem solidnym i lichym. Przy nabywaniu aparatów do konserwowania i przyrządów pomocniczych, poza powyższym względem należy pamiętać także i o tern, że wady, jakie posiada konserwator czy słój miernego gatunku, mogą się ujawnić dopiero po jakimś czasie, to jest przy spożywaniu przyrządzonych w nich konserw, lub po pierwszych objawach psucia się produktów w słojach. Wtedy jednak będzie już za późno i zmuszeni będziemy chwilowy wzgląd na niższą cenę opłacić drogo zmarnowaniem większych zakonserwowanych zapasów.
Nasze aparaty, przyrządy i słoje, jako wprowadzone przed kilkudziesięciu laty i nie spotykające się, pomimo wielkiego rozpowszechnienia, z żadnemi reklamacjami co do wadliwości działania czy nietrwałości, wykluczają powyższą przykrą ewentualność.

Przy konstrukcji poszczególnych naczyń i przyrządów mieliśmy wyłącznie na uwadze użytek domowy; stworzyć nawet dla niedużej rodziny praktyczny i nieskomplikowany przyrząd do konserwowania - było naszą myślą przewodnią.
Przyrządy i naczynia dzielą się na: główne i pomocnicze.
Do głównych zaliczamy:
1) postument ze sprężynami i podstawkami:
2) kociołek z pokrywką i termometrem:
3) słoje z pokrywkami i krążkami gumowemi.

1. Postument.

Nasz ulepszony postument cynowany Nr 18A, lub ocynkowany Nr 18 odznacza się, obok innych zalet, szczególniej prostotą i łatwością użycia. Składa się z okrągłej płyty, opatrzonej wygięciami i otworami, oraz słupka b, również zaopatrzonego w długie otwory c, Otwory te służą do zakładania sprężyn (Nr 39A) oraz podstawek (Nr 22). Sprężyna, oznaczona na naszej rycinie literą d, posiada na jednym końcu specjalny "pazur" e, za pomocą którego przesuwa się ją w słupku w miarę potrzeby.
Przystępując do użycia postumentu, stawia się potrzebną ilość słojów na płycie, bierze sprężynę i wkłada poprzecznie w otwór słupka, poczem odwraca zaciętym końcem do dołu. Następnie dosuwa się sprężynę do pokrywki słoja i naciska nią mocno tak, aby koniec sprężyny, zaczepiony w otworze, znajdował się na tej samej mniejwięcej wysokości, co górna powierzchnia pokrywy słoja. Przy wąskich słojach nacisk sprężyny może być mniejszy, przy szerokich natomiast odpowiednio silniejszy; zbyt silne jednak naciśnięcie sprężyn może być częstokroć szkodliwe, szczególniej jeśli przepisaną jest niska temperatura.
Sprężyny połączone są z pazurem ruchomo, aby je można było nastawiać na sam środek pokrywy słoja, co w przeciwnym wypadku, zwłaszcza przy większej ilości słojów, byłoby niemożliwem. Przy mniejszej ilości słojów sprężyn nie potrzeba skręcać, gdyż słoje umieszcza się nawprost otworów.
Do postumentu Nr 18A i Nr 18 dostarczamy podstawki ruchome Nr 22, służące do ustawiania słojów jedne nad drugiemi tak, by każdy jednak był tylko pod działaniem sprężyny. Dzięki temu można umieścić w każdym postumencie 24 słoje w taki sposób, aby to w procesie sterylizacji nie stanowiło przeszkody. Jeśli chcemy powyższą liczbę, n. p. małych słoików do pasztetów, umieścić w postumencie, przyczepiamy nad pierwszą warstwą słojów, do każdego otworu w słupku podstawkę, tworząc w ten sposób drugą płytę. Na niej umieszczamy drugą warstwę słojów, a nad niemi drugi pokład z podstawek. Należy przytem uważać, by podstawki nie opierały się na sprężynach. W ten sposób można również ustawiać w postumencie i większe słoje, n. p. szerokie ćwierć i pół-litrowe.
Postument ze słojami umieszcza się do sterylizowania w kociołku i poddaje odpowiedniemu nagrzaniu. Skoro nagrzewanie ukończymy, pozostawiamy postument jeszcze kilka chwil w kociołku, odstawionym z ognia, poczem wyjmujemy wraz ze słojami i stawiamy w miejscu, zabezpieczonem od przeciągów, - do dalszego ochłodzenia. Trzeba unikać stawiania aparatu na podłodze, szczególnie kamiennej, ponieważ zbyt szybko odbiera ona metalowi ciepło, co niekorzystnie działa na przebieg konserwowania i naraża słoje na pęknięcie. Gdy słoje wystygną, wyjmuje się je z postumentu i ustawia w chłodnem i łatwo dostępnem miejscu.
Dzięki szerokiemu, wewnątrz pustemu słupkowi, podnoszenie i wyjmowanie postumentu ze słojami jest bardzo ułatwione, gdyż woda spływa łatwo przez otwory słupka i płyty.


2. Kociołek z termometrem

Kociołka cynowanego Nr. 32, lub ocynkowanego Nr. 30 używa się, jak już wyżej wspomniano, wraz z postumentem i termometrem, co razem stanowi kompletny k o n s e r w a t o r.


Termometr służy do sprawdzania temperatury wody w kociołku, a zatem i słojów wraz z zawartością. Gdy kociołek ze słojami ogrzaliśmy już do odpowiedniej temperatury, należy uzyskaną ciepłotę utrzymać przez
przepisany przeciąg czasu, czy to przez regulowanie ognia, czy też umieszczając kociołek w takiem miejscu kuchni, aby temperatura więcej nie rosła, ale też i nic opadała. Poszczególne przepisy sterylizowania wskazują dokładnie wysokość temperatury, jak również i czas utrzymania konserwy w najwyższym stopniu nagrzania.
Jak z powyższego wynika, termometr odgrywa tu bardzo ważną rolę; musimy przeto być pewni, że działa bez zarzutu. Z tego względu zaleca się sprawdzanie termometru od czasu do czasu i to w następujący sposób: bierzemy pewną ilość wody w garnek, doprowadzamy do wrzenia i wtedy wstawiamy w nią termometr; jeżeli jest dobry, podniesie się równomiernie do 100 stopni, a po wyjęciu równomiernie opadnie.
Jeżeli zaś jest zepsuty, będzie się podnosił i opadał niejednostajnie, albo wskaże poniżej lub powyżej 100 stopni. Rozsądne i przewidujące gosposie posiadają zawsze termometr zapasowy.
Przyczyną złego funkcjonowania termometru jest najczęściej nieumiejętne obchodzenie się z nim. Należy zawsze przechowywać go w pozycji wiszącej i chronić od uderzeń i gwałtownych wstrząśnień.
Kociołek napełnia się przed wstawieniem postumentu wodą i to w takiej ilości, aby woda zupełnie słoje zakrywała. Nie należy obawiać się, aby woda przedostała się do słojów, gdyż w chwili, w której powietrze z nich się wydobywa, woda nie przedostanie się pomiędzy słojem ą pokrywą, a gdy się już wytworzy względna próżnia, sprężyna działa jak zawór wentylowy, zaciskając pokrywę momentalnie.
Bardzo ważnem jest, aby temperatura wody w kociołku, przygotowanym do użytku, odpowiadała temperaturze wkładanych słojów, a zatem i temperaturze ich zawartości. Jeżeli więc zawartość ta jest ciepła, bierze się ciepłą wodę, jeśli gorąca - gorącą, jeżeli zaś zimna - oczywiście zimną. Innemi słowy, trzeba zważać na to, aby temperatura wody w kociołku nie różniła się zbytnio od temperatury zawartości słojów.
Po wstawieniu postumentu ze słojami do kociołka umieszczamy go na ogniu, nagrzewamy do wymaganej temperatury, po utrzymaniu zaś takowej przez odpowiedni przeciąg czasu, wyjmujemy słoje z postumentem, a kociołka używamy do powtórnego konserwowania lub osuszamy i chowamy. Jeśli nie mamy zamiaru używać go nadal, należy natrzeć go waseliną, zarówno jak i inne metalowe części aparatu, by zapowiedz zniszczeniu ich przez rdzę. Nacierania tłuszczem nie wymaga tylko nasz kociołek emaljowany Nr. 31.
Poza kociołkami rozmiarów normalnych, o których wyżej wspominaliśmy, wyrabiamy również k o c i o ł k i m a ł e (Nr. 28, 29 lub 29 A), do których używa się małych postumentów (Nr. 19 lub 19A), oraz kociołki duże Nr. 30 A, służące do nagrzewania większych ilości słojów naraz.


Do kociołków tych postument nie da się zastosować, wobec czego słoje zamyka się do sterylizowania przy pomocy p a ł ą c z k ó w odpowiedniej wielkości.


Pałączki powyższe służą również do zamykania słojów przy nagrzewaniu w dowolnem naczyniu, bez postumentu. Nie mamy coprawda w takim wypadku tej bezwzględnej pewności, jaką nam daje użycie postumentu, przy ostrożnem jednak obchodzeniu się, można osiągnąć zadawalające rezultaty. Przy zastosowaniu naszych pałączków, koniecznem jest użycie do naczynia, w którem się słoje nagrzewa, naszych wkładek drucianych (Nr. 33), zastępujących płytę postumentu, oraz koszyczków ochronnych (Nr. 26), jeśli chcemy wykorzystać naczynie i ustawić jeden słój nad drugim. Przy obchodzeniu się bez naszego postumentu, należy bezwzględnie pamiętać o tern, że słoje nie mogą stać bezpośrednio na dnie naczynia, wtedy bowiem nagrzewają się nierównomiernie i bardzo łatwo mogą popękać.

3. Słoje z pokrywkami i krążkami gumowemi.

Słoje szklane zostały uznane powszechnie jako najwięcej nadające się do konserw i to z wszelkich względów. Przedewszystkiem więc dlatego, że najłatwiej je dokładnie oczyścić, następnie, że się tak wyrazimy - nie zużywają się, wreszcie dają możność obserwowania całej zawartości i sprawdzania, bez otwierania ich, czy konserwa z jakichkolwiek bądź powodów nie psuje się. Tych wszystkich zalet nie posiadają n. p. słoje kamienne. Mniej ważną już, co prawda, zaletą słojów szklanych jest możność naocznego przeglądania swoich zapasów i łatwego orjentowania się co do ich rodzaju bez sięgania do pamięci lub choćby odczytywania napisów na poszczególnych naczyniach.
Dobry słój powinien się dać łatwo gruntownie wymyć, gdyż najmniejsza nieczystość może spowodować zepsucie konserwy. Ponieważ nasze słoje i butelki w zupełności temu warunkowi odpowiadają, przeto dają możność używania tych samych słojów najpierw do owoców, następnie do mięsa, jarzyn i t. d. lub odwrotnie.
Ponieważ poszczególne produkty czy potrawy, ze względu na swoje właściwości i kształty, wymagają naczyń odpowiedniej formy i rozmiarów, przeto postaraliśmy się, aby nasze słoje i butelki w zupełności wymagania te zaspokoiły, co widać z zamieszczonych poniżej rysunków.



Pokrywy nasze są tak wykonane, że przylegają do słojów wokoło, zupełnie szczelnie, a to dzięki specjalnemu oszlifowaniu brzegów. Najmniejsze wyszczerbienie na szlifowanej powierzchni słoja, czy pokrywie, może uniemożliwić hermetyczne zamknięcie konserwy, pomimo użycia krążka gumowego. Należy przeto baczną uwagę zwracać na oszlifowane części szkieł przed użyciem takowych.
Ponieważ technicznie niemożliwem jest idealne szlifowanie słojów i pokryw i, mimo wszystko, znajdują się na ich brzegach niedostrzegalne gołem okiem nierówności, któreby nie pozwalały na zupełnie szczelne zamknięcie, przeto używamy do słojów uszczelniających krążków gumowych, których zadaniem jest wypełnienie tych nierówności w słoju i pokrywie. Jednocześnie krążek gumowy służy do otwierania słojów, uskutecznianego za pomocą wyciągania krążka z pomiędzy pokrywy i słoja, co uwidocznione jest na umieszczonej obok rycinie. Ponieważ silne przyleganie pokrywy do słoja jest wynikiem rozrzedzenia powietrza wewnątrz słoja, przeto przez odciągnięcie krążka gumowego wywołujemy napływ powietrza, a zatem zgęszczenie takowego w słoju, co znów z kolei umożliwia nam łatwe zdjęcie pokrywy. Od dobroci używanego krążka gumowego zależy szczelność zamknięcia, a więc w rezultacie wynik konserwowania. Dlatego też nie wolno nam bagatelizować tego, zdawałoby się, drobnego szczegółu. Krążek nie może być zbyt sztywny, nie powinien posiadać żadnych uszkodzeń i musi być elastyczny. Jeśli chcemy być pewni dobrych wyników, nie powinniśmy używać innych krążków, jak tylko oryginalnych, które posiadają napis "FIRMA WECK".

4. Przyrządy pomocnicze.


Opisane dotychczas przedmioty, a więc kociołek, termometr, postument ze sprężynkami i podstawkami, pałączki, wstawki, wreszcie słoje i butelki z krążkami gumowemi, są do konserwowania niezbędne. Poza niemi istnieje cały szereg przyrządów pomocniczych, które służą bądź to do ułatwienia i uproszczenia konserwowania, bądź wreszcie do przyrządzania produktów w takiej formie, jakiej się do konserwowania wymaga. Do tych ostatnich należy aparat do soków (Nr. 48B), uwidoczniony na zamieszczonym niżej rysunku.
Ponieważ do każdego aparatu dodajemy dokładny sposób użycia takowego, przeto zbytecznem jest opisywanie go na tern miejscu.
Do ułatwiających konserwowanie przyrządów, które szczegółowego opisu nie potrzebują, należą: łyżka do napełniania słojów i wyjmowania, zwłaszcza owoców (Nr. 47), upychacz drewniany (Nr. 40), również używany przy napełnianiu słojów.


nożyk gładki (Nr. 47 B), i nożyk karbowany (Nr. 47A), oba bronzowe, do obierania owoców, dalej nożyk do szparagów (Nr. 72).


wydrążacz "HEJO" do wisien (Nr. 70), lejek do napełniania słojów (Nr. 48), ze specjalnym okapem u spodu,


mniejsze i większe s z c z o t k i do czyszczenia słojów i butelek,


Pozatem godne polecenia są uwidocznione poniżej zamykacze do butelek (Nr. 66), używane w podróży i przy transportowaniu butelek, w celu zabezpieczenia zamknięcia, wreszcie etykiety (Nr. 46).


Wyrabiamy również kompletne małe konserwator y dziecinne (Nr. 65), które służą jako zabawki i jednocześnie modele do nauki konserwowania.
Na zakończenie powtórnie podkreślamy, że wszystkie części metalowe naszego konserwatora, jak również i przyrządy, a więc postumenty, sprężyny, podstawki, pałączki, wkładki, koszyki druciane, wreszcie kociołki, zwłaszcza cynowane, muszą być po użyciu dokładnie i szybko wysuszone, a następnie, jeśli mają być przez jakiś czas przechowywane, winny być natarte dobrze tłuszczem i złożone w suchem miejscu.

Przygotowanie produktów do konserwowania.

Jak już poprzednio wykazaliśmy, przy pomocy opisanych wyżej przyrządów można konserwować wszelkie produkty spożywcze. Należy to jeszcze raz wyraźnie podkreślić, gdyż spotykamy się często z zapatrywaniem, jakoby sterylizować łatwo i bez trudu, można tylko owoce i niektóre gatunki jarzyn, natomiast konserwowanie mięsa i pozostałych jarzyn wypada niezadawalająco. Przeciwko temu poglądowi należy stanowczo zaprotestować. Doświadczenie wielu tysięcy gospodyń, używających naszego konserwatora, dowodzi bowiem czegoś innego. Powyższy mylny pogląd pochodzi zapewne stąd, że sterylizowanie wielu gatunków owoców jest rzeczywiście nader łatwe i jasne. Dlatego też wszystkie gospodynie początkujące rozpoczynają od sterylizowania owoców, co jest godnem polecenia. Po nabraniu jednak pewnej wprawy, konserwowanie mięsa, jarzyn i innych produktów nie przedstawia dla nich żadnej trudności. Należy tylko, przestrzegać podanych na dalszem miejscu przepisów, a wyniki będą dobre.
Gospodynie sądzą niekiedy, że chociaż produkty nie nadają się do natychmiastowego użycia, mimo to dadzą się zakonserwować. Musimy przeto wyjaśnić, że do konserwowania należy używać bezwzględnie świeżych i zdrowych produktów, jeśli chcemy, aby konserwowanie było celowe. Kto więc tego nie przestrzega, nie powinien się skarżyć na złe rezultaty.
Bezwzględnie pewnym dobroci używanych do konserwowania owoców, jarzyn i t. p. może być tylko ten, kto je sam hoduje. Jest bowiem w stanie zbierać je w odpowiednim czasie, to jest w stanie ich zupełnego dojrzenia, lecz nie zapóźno. Wskazanem jest przytem owoce, czy jarzyny świeżo zebrane zaraz sterylizować. Jedynie do soków nadają się również owoce przejrzałe i popękane, które przy konserwach psułyby wygląd. Zawsze jednak należy .pamiętać, że nawet soki najpewniejsze są z owoców zdrowych.
Wiele jarzyn, a szczególnie wszelkie gatunki kapusty, posiadają cierpki smak, którego wielu ludzi nie znosi. Jest to smak właściwy tym roślinom, bo naturalny. Należy jednak odróżnić smak naturalny od smaku, nabytego przez rośliny wskutek niewłaściwej hodowli. Jarzyny, pędzone ostremi nawozami, a więc gnojówką lub odchodami, szczególniej podlewane na krótko przed zbiorami dla raptownego podpędzenia, dostają nieprzyjemnego zapachu i smaku. Smak ten tracą rośliny po odgotowaniu, nigdy zaś drogą konserwowania. Zdarzające się przeto skargi, że rośliny wskutek konserwowania nabierają nieprzyjemnego smaku, są bezpodstawne i polegają na nieświadomości. Należy bowiem pamiętać, że jarzyn takich nie można wogóle używać do konserw.
Przy gotowaniu ich wydzielają się substancje, powodujące niemiły zapach. Nie łączą się one jednak z wodą, lecz ulatniają i rozchodzą po całej kuchni, przepełniają powietrze tą samą, co w jarzynach wonią. O ile więc nie chodzi nam o konserwowanie jarzyn w stanie surowym, możemy je konserwować po ugotowaniu, przyczem wodę, w której gotowaliśmy jarzyny, czyli t. zw. odwar, można użyć do zalania jarzyn w słój. Przy takich jarzynach, jak groszek, bób, karotka, można słój wypełnić samym odwarem; natomiast przy jarzynach liściastych i kapustach, o ile smak, jaki chcemy osiągnąć, nic stoi temu na przeszkodzie, dobrze jest przyrządzić wodę odrazu do podania na stół, t. zn. okrasić ją tłuszczem, jednak bez mąki i dopiero wtedy wlać w słój. Wszystkie składniki, z jakich składa się zakonserwowany produkt, w pierwszej zaś linji wszelkie sole, pozostają w nich nietknięte, dopóki konserwa wskutek jakiegoś błędu nie zacznie się psuć.
Przy konserwowaniu mięsa należy szczególnie baczną uwagę zwracać na stan, w jakim się nabyte na konserwy mięso znajduje. Kto przypuszcza, że przestrzeganie bezwzględnej świeżości nie jest konieczne, ten niewątpliwie konserwy popsuje, lub w najlepszym wypadku, otrzyma produkt niesmaczny i krótkotrwały. Bardzo ważnem jest również, aby, mięso pochodziło od zdrowych i niestarych zwierząt. Wątpliwości co do tego nie będzie miała gospodyni, używająca do konserw mięsa z własnego uboju, lub nabywająca je u zaufanego rzeźnika. Świeże mięso należy trzymać w chłodnem, nie zadusznem miejscu, bez przeciągów i przerabiać jaknajprędzej. Nie należy nigdy kłaść mięsa bezpośrednio na przedmiotach metalowych, lub drzewie, a już w żadnym razie na lodzie, gdyż traci przez to swoje soki i nabiera nieczystości.
Dziczyzna wielu ludziom smakuje dopiero wtedy, gdy nabierze t. zw. "haut go?t", czyli po pierwszych oznakach psucia się. Do konserwowania jednak wtedy już się nie nadaje, musi być bowiem również do tego celu świeża. Ponieważ jednak mięso dzikiej zwierzyny zaraz po zabiciu jest łykowate, konserwuje się je dopiero w kilka dni, gdy nieco skruszeje.
Mleko do sterylizowania musi pochodzić od zdrowych krów i również winno być zupełnie świeże.
Nie wszystkie gospodynie mają szczęście używania swoich produktów do konserwowania, - większość musi je nabywać na targu. Tym też radzimy po zakupy chodzić jak najwcześniej, gdyż tylko po rozpoczęciu targu ma się największy wybór, i, co najważniejsza, ma się możność nabycia produktów zupełnie świeżych. Umiejętność rozróżniania starych produktów od świeżych jest dla każdej gospodyni nieodzowną, choć przedstawia sporo trudności. To też każda dobra gospodyni powinna sobie przyswoić konieczne wiadomości o produktach spożywczych i warunkach, jakim mają odpowiadać. Pozna wtedy łatwo, że bardzo często zachwalany przez sprzedawcę towar jest starym, i choć na pierwszy rzut oka dobrze wygląda, jest tylko odświeżonym przez opłókanie w wodzie. Powinna więc móc polegać tylko na własnej znajomości towaru i nigdy nie wierzyć pozorom.
Mówiliśmy już więc o płókaniu jarzyn w wodzie dla odświeżenia ich wyglądu, na co należy zwracać uwagę zwłaszcza przy mniej trwałych jarzynach, jak groszek i szparagi. Często również jarzyny transportowane i przetrzymane w koszach posiadają w górnych warstwach temperaturę normalną, od dna zaś są szczególnie ciepłe, co łatwo sprawdzić przez zanurzenie ręki w koszu. Dowodzi to, że jarzyny takie poczynają się już psuć. Jeśli mimo to chcemy je zużyć, należy je rozłożyć w chłodzie, poczem bezzwłocznie przyrządzić do konserwowania.
Przejrzałe owoce, zwłaszcza pestkowe i jagody, wskutek długiego przetrzymywania ich w stanie surowym, tracą część swego soku. Sok ten zbiera się na dnie naczynia, w którem się owoce znajdują.
Przygotowane do konserwowania owoce należy dobrze wymyć, nie przetrzymując ich jednak zadługo w wodzie; wystarczy je przepłókać kilka razy czystą wodą w sicie. Wiśnie i śliwki wystarczy obetrzeć ściereczką na sucho. U owoców należy poobrywać ogonki i listki. Do słojów wkładamy owoce mniejsze w całości, większe zaś, pokrajane na kawałki i bez pestek. Gruszki i jabłka obiera się z łupinek. Nie należy jednak używać do tego noża stalowego, gdyż owoce tracą wtedy naturalny biały kolor, lecz naszych nożyków bronzowych Nr. 47A i 47B. Jeśli obranych owoców nie wkładamy zaraz do słojów, nakrywamy je w misce czystą wilgotną ściereczką, aby nie zczerniały. Śliwki, wiśnie, morele i brzoskwinie kładzie się w słoje przeważnie nieobierane. Można je jednak obierać w następujący sposób: rozkładamy je na dnie sitka i następnie zanurzamy kilkakrotnie we wrzącej wodzie, dopóki skórka nie da się usunąć lekko nożem. Wtedy zanurzamy je w zimnej wodzie, pozwalamy ocieknąć i obieramy nożykiem bronzowym. Z wisien można przytem powyjmować pestki, do czego służy nasz wydrążacz "Hejo".
Owoce konserwuje się zawsze w stanie surowym, gdyż po ugotowaniu tracą smak, zapach i wygląd.
Jarzyny natomiast należy przedtem odgotować. W tym celu wkłada się je do naczynia z wrzącą wodą i trzyma pod pokrywą, dopóki się woda powtórnie nie zagotuje, poczem jeszcze jakiś czas gotujemy bez pokrywy. Po ugotowaniu zaprawia się odwar tłuszczem, bez mąki i zalewa nim jarzyny w słoju. W niektórych wypadkach zalewa się jarzyny czystą lub tylko osoloną przegotowaną wodą.
Wszystkie gatunki mięsa konserwuje się po uprzedniem gotowaniu, duszeniu czy pieczeniu. Należy przytem pooddzielać kości i to nawet przy drobiu, gdyż niepotrzebnie zajmują miejsce w słoju, a często powodują psucie się konserwy. W odpowiednich przepisach wymieniamy, w jakich wypadkach pozostawiamy kości przy konserwowaniu i jak wtedy postępować.

Przebieg konserwowania.

Po przygotowaniu produktów podług przepisów należy wymyć szczotką odpowiednią ilość słojów, szczególnie zaś ich brzegi i pokrywy, w gorącej wodzie z sodą, następnie opłókać zimną wodą i ustawić dnem. do góry, aby dobrze ociekły. Wycieranie szkieł ściereczką jest zbyteczne, a nawet nie wskazane, gdyż pozostałe na brzegach słoja lub pokrywy włókienka ścierki, choćby najmniejsze, utrudniają szczelne zamknięcie. Krążki gumowe również należy wymyć w powyższy sposób. Zakładamy je na słoje, gdy zupełnie wyschną. Dobrze jest więc po opłókaniu rozwiesić je na sznurku lub odpowiednim pręcie.
Przy napełnianiu przygotowanych w ten sposób słojów, należy zwracać uwagę na ładne ułożenie produktu. Nie można przytem ugniatać zawartości, lecz dla wykorzystania słoja ułożyć produkt szczelnie i starannie. Przy drobnych owocach i jagodach, po nałożeniu jednej warstwy, upycha się owoce drewnianą pałeczką (upychaczem), przez kawałek czystego płótna, złożonego w kilkoro, lecz tak, aby owocu nie uszkodzić. Aby przy napełnianiu słojów, zwłaszcza wysokich, nie poobijać owoców, używa się specjalnych długich łyżek Nr. 47.


Owocami i jarzynami możemy napełniać słoje po same brzegi; mięso natomiast i potrawy mięsne nie powinny zajmować więcej, aniżeli % zawartości słoja. Rzecz prosta, mamy tu na myśli sam produkt, bez odpowiedniego płynu wypełniającego. Zupełne napełnienie słojów jarzynamy i owoców zaleca się z tego względu, że produkty te po ogrzaniu nieco osiadają i - w słoju, mimo szczelnego zapełnienia, powstaje po zakonserwowaniu pewna przestrzeń niewykorzystana.
Wiemy już, że owoce wkłada się do słojów w stanie surowym, a więc na zimno, jarzyny zaś po uprzedniem odgotowaniu, wraz z gorącym okraszonym odwarem, mięso wreszcie gotowane, smażone, lub pieczone, więc również gorące. Na ciepło napełniamy też słoje galaretkami i marmoladami owocowemi, te jednak w przeciwieństwie do pozostałych produktów, pozostawia się przez jakiś czas w otwartych słojach, aby nieco ostygły i stężały, gdyż inaczej mogłyby po zakonserwowaniu pozostać w stanie płynnym.
Przy dokładnem przestrzeganiu wyszczególnionych, dotąd wskazówek, możemy być pewni, że przygotowany do konserwowania produkt nie zawiera żadnych wad, wobec czego możemy rozpocząć konserwowanie.
Przystępując do głównego tematu, przypominamy, że poszczególne produkty, wskutek ogrzewania ich w słojach na sucho, straciłyby wiele na wyglądzie i smaku. Aby tego uniknąć, wypełniamy słój odpowiednim płynem, a więc słój z jarzyną zalewany odwarem okraszonym lub osolonym, owoce zalewamy w słoju syropem (wodą słodką), mięso zaś nakładamy w słoju wraz z sosem, w jakim je smażono lub pieczono, ewentualnie rosołem. Dobór i przyprawa powyższych płynów zależy naturalnie od poszczególnych konserw i smaku, jaki im chcemy nadać. Podajemy to w przepisach szczegółowo. Zaznaczyć tu musimy jeszcze, że przy konserwowaniu owoców dla chorych na cukrzycę, nie używa się do zalewania syropu, lecz naturalnego soku z danego owocu, niekiedy nieco rozwodnionego.
Płyn, przygotowany do zapełnienia słojów, musi być użyty natychmiast; o ile jednak ma być zużyty dopiero w jakiś czas, należy go zakonserwować.
Ponieważ przeważnie wlewa się taki płyn na gorąco, stawia się przytem słój na złożonym kawałku sukna, gdyż inaczej może pęknąć.
Przy zalewaniu słojów z owocem, należy od brzegów zostawić około 1 cm. wolnej przestrzeni, przy jarzynach zaś około 2 cm.; natomiast słoje z mięsem, lub potrawami mięsnemi zapełnia się sosem, lub rosołem do połowy wysokości potrawy. Jeśliby słoje napełnić płynem wyżej, aniżeli podaliśmy, to zawartość, przy podnoszeniu się wskutek nagrzewania, może dostać się do krążków gumowych i przykleić krążek do brzegów słoja, lub pokrywy, co już powoduje wadliwe zamknięcie i następuje psucie się konserwy. Ponieważ słoje o brzegach nieczystych i mokrych nie dają się nigdy szczelnie zamknąć, wskazanem jest do napełnienia słojów używać naszego lejka Nr. 48, który u dołu posiada specjalny krążek, osłaniający brzegi przy nalewaniu.
Napełnione prawidłowo i zamknięte słoje czy butelki ustawiamy w postumencie i przyciskamy odpowiedniemi sprężynkami Nr. 39A. Sprężynki


nie powinny słojów przyciskać za mocno, gdyż utrudniałoby to wydostanie się powietrza przy nagrzewaniu; z drugiej zaś strony, za słabe naciśnięcie sprężyn może spowodować zalanie słojów wodą z kociołka. Zbyt silne naciskanie słojów sprężynkami jest również z tego względu niepożądane, że sprężynki tracą wtedy swoją sprężystość.
Przy używaniu pałączków zamiast postumentu, należy pamiętać, że słojów nie można ustawiać w kotle bezpośrednio na dnie, gdyż mogłyby popękać. W takim wypadku należy użyć do kociołka lub garnka, wkładki drucianej Nr. 33, która zastępuje płytę postumentu.
Podczas powyższych robót przygotowawczych nagrzewa się wodę w kociołku do temperatury, jaką już słoje wraz z zawartością posiadają. Dopiero po zrównaniu temperatury wody w kotle z temperaturą słojów, wstawia się postument ze słojami do kociołka i nakrywa pokrywą, w której otwór wkłada się następnie termometr w oprawie blaszanej.
Niektóre gospodynie, rzekomo dla zaoszczędzenia czasu, wstawiają słoje odrazu do gorącej wody. Zapominają jednak, że sposób taki nie oszczędza słojów i ich zawartości. Słoje bowiem, wstawione odrazu do gorącej wody, bardzo łatwo pękają. W kociołku zaś, przygotowanym według naszych wskazówek, pękanie słojów jest wykluczone, gdyż ogrzewanie następuje stopniowo i równomiernie.
Nie zalecamy również nagrzewania słojów częściowo lub całkowicie w parze, musi ono bowiem trwać wtedy dłużej i nigdy nie daje tak dobrych wyników, jak nagrzewanie wodą. Następnie, po osiągnięciu przepisanej temperatury, łatwiej ją utrzymać przy wodzie, aniżeli przy parze, gdyż woda wolniej traci uzyskaną temperaturę. Przy nagrzewaniu w parze jest możliwem, że jedna część słoja zostaje mocniej nagrzana, inna zaś słabiej i wtedy słój pęka, co przy nagrzewaniu w wodzie jest wykluczone. Wreszcie termometr nigdy nie wskazuje właściwej temperatury słojów, jeśli je ogrzewamy parą.
Z powyższych przeto względów stanowczo zalecamy zupełne zalewanie słojów w kociołku, a przynajmniej na tyle, aby woda sięgała do powierzchni zawartości słojów.
Nasze przepisy, co do wysokości nagrzania i czasu utrzymania najwyższej temperatury, dotyczą konserwowania w słojach, zupełnie w wodzie zanurzonych.
Kociołka nie należy przy nagrzewaniu stawiać bezpośrednio na ogniu, lecz na płycie (blasze). Woda w kociołku nie powinna wrzeć i kłębić się, lecz spokojnie krążyć. W przeciwnym bowiem razie wygotowuje się, a nieczysta piana, jaka zbiera się na powierzchni gotującej się wody, dostaje się do krążków gumowych, które się wtedy zanieczyszczają i fałdują. Szkodzi to szczelnemu zamknięciu słojów. Pozatem zbyt raptowne nagrzewanie pozbawia owoce soku, świeżego smaku i właściwości odżywczych. Wreszcie, wskutek szybkiego podnoszenia się temperatury w słojach, możliwem się staje niecałkowite ogrzanie ich zawartości, wobec czego część bakterji pozostaje przy życiu. Jedynie płomienie kuchni gazowej nie są na tyle silne, aby należytemu przebiegowi konserwowania w powyższy sposób szkodziły.
Wysokość temperatury wody w kociołku wskazuje termometr, pozostający przez cały czas nagrzewania w pokrywie. Kiedy już osiągnęliśmy przepisaną dla danej konserwy ciepłotę, staramy się ją utrzymać na tej samej wysokości przez czas, jaki przewiduje dany przepis. Należy pamiętać, że temperatura wyższa, aniżeli podana w przepisie, szkodzi konserwie, gdyż niszczy jej świeży wygląd i smak, niższa zaś nie zabije znajdujących się w produkcie szkodliwych żyjątek. Utrzymanie jednakowej temperatury w kociołku nie stanowi szczególnych trudności. Najłatwiej można to osiągnąć na kuchence gazowej, przez regulowanie płomienia. Na ognisku węglowem zmniejsza się ogień odpowiednio, lub przesuwa kociołek na takie miejsce płyty, na którem osiągnięta temperatura nie będzie wzrastała, ani też spadała. Nie chodzi tu, rzecz prosta, o nieznaczne wahania temperatury, gdyż te przebiegowi konserwowania nie szkodzą. Nie należy wreszcie odkrywać kociołka podczas nagrzewania, wtedy bowiem temperatura w kociołku raptownie opada.
Wysokość temperatury nagrzania i czas utrzymania takowej dla każdego prawie produktu są inne. Te dane, jakie umieszczamy w naszych przepisach, są starannie opracowane i są owocem długich prób, wobec czego należy je bezwzględnie przestrzegać. Przypominamy również w tern miejscu, że dotyczą one nagrzewania w wodzie, nie można ich więc stosować przy nagrzewaniu parą, w takim bowiem wypadku powinny być odpowiednio zwiększone. Stosują się wreszcie do produktów świeżych, konserwowanych w słojach normalnych, naszego wyrobu i używanych z naszemi krążkami gumowemi.
Z powyższego wynika, że nie można jednocześnie konserwować różnych produktów i w słojach różnej szerokości.
Po ukończeniu nagrzewania, to jest najważniejszej czynności przy konserwowaniu, odsuwamy kociołek z ognia, aby wraz ze słojami nieco ostygł. Następnie wyjmujemy postument ze słojami i ustawiamy go w miejscu wolnem od przeciągów, nie zupełnie zimnem, nigdy zaś na posadzce kamiennej. Jak staraliśmy się nagrzewanie uskuteczniać stopniowo i równomiernie, tak też i chłodzenie powinno się odbywać powoli; raptowna bowiem zmiana temperatury powoduje pękanie słojów i nieprawidłowy przebieg konserwowania. Nie należy jednak trzymać słojów w kociołku, aż do zupełnego ochłodzenia, gdyż chłodzenie w ten sposób odbywa się za wolno, wobec czego przedłuża się czas nagrzewania i konserwa, zwłaszcza owocowa, traci swój świeży smak, zapach i kolor. Dlatego też zalecamy wyjmowanie postumentu i słojów z kociołka jaknajrychlej.
Słoje wyjmujemy z postumentu, względnie z pałączków, dopiero po zupełnem wystygnięciu. Dopiero bowiem wtedy wskutek skurczenia się w słoju zakonserwowanego produktu i pozostałego powietrza, utworzyła się względna próżnia, wobec czego ciśnienie powietrza atmosferycznego, nie znajdując dostatecznego przeciwdziałania od wewnątrz, powoduje mocne zaciśnięcie pokrywy. Po zdjęciu sprężynek ze słojów należy się przekonać, czy pokrywki szczelnie przylegają, próbując zsunąć je ze słojów. Jeśli przy konserwowaniu zamknięcie okaże się niedostatecznem, dowodzi to, że zakradł się jakiś błąd, względnie słój, pokrywa czy gumka, mogą być niezdatne do użytku. Należy przeto błąd usunąć, lub uszkodzony przedmiot zamienić i produkt powtórnie w aparacie nagrzać.

Obchodzenie się z gotowemi konserwami i używanie ich!

Gotowe słoje z konserwami zaopatruje się w etykiety z nazwą konserwy i datą sporządzenia jej. Konserwy należy przechowywać w chłodnem, przewiewnem, suchem i nie jasnem miejscu, światło bowiem wpływa na konserwy niekorzystnie. Ustawiać je trzeba pojedynczo, najlepiej na wąskich półkach przy ścianie, by ich przy przeglądaniu nie przestawiać, tembardziej, iż badanie konserw zaleca się dość często. Badanie to polega głównie na próbowaniu, czy pokrywki mocno przylegają do słojów. Jeśli słój da się lekko otworzyć, należy po wyglądzie i smaku osądzić, czy konserwa nie jest jeszcze zepsuta, i, zależnie od wyniku, przeznaczyć ją do natychmiastowego zużycia, lub wyrzucenia.
Trwałość konserw, przyrządzonych przy jaknajściślejszem przestrzeganiu naszych wskazówek, można określić jako nieograniczoną. Spotykamy często konserwy, przyrządzone przed przeszło 10 laty, które odbyły dalekie podróże z za oceanu, z okolic podzwrotnikowych i mimo to zachowały całą swoją świeżość i nienaruszone własności odżywcze. Wiele produktów, a zwłaszcza owoce i soki, dopiero w ciągu 2 - 3 miesięcy po zakonserwowaniu nabierają pełnego smaku i aromatu, zwiększając przytem swe zalety.
Zanim konserwowany produkt podamy do stołu, należy go zbadać, czy jest zupełnie dobry. Poznajemy to przeważnie już po wyglądzie, gdyż nadpsute konserwy stają się mętne i tracą swój pierwotny kolor. Mamy tu na myśli zabarwienie, jakie otrzymuje konserwa po nagrzaniu w aparacie. Naturalną bowiem barwę zmieniają produkty często przy konserwowaniu. Groszek np. zielony po zakonserwowaniu zachowuje swój pierwotny kolor oliwkowo-zielony, niekiedy jednak ciemnieje, jak po ugotowaniu. Musimy w tern miejscu zaznaczyć, że używanie różnych chemikalji dla utrzymania świeżego koloru jest niebezpieczne dla zdrowia. Poza zmianą wyglądu, psująca się konserwa wydziela z siebie przykrą woń, co również jest niezawodną oznaką zepsucia.
Nie należy nigdy, przez doprawianie konserwy różnemi środkami, próbować pozbawić ją objawów zepsucia, aby ją następnie zużyć, gdyż napewno odbije się to fatalnie na naszem zdrowiu.
Bardzo wskazanem jest używanie do konserw słojów takiej wielkości, aby zakonserwować produkt na jednorazowe użycie. Jeśli nie mamy zamiaru zużyć odrazu całą zawartość słoja z owocami lub butelki z sokiem, wystarczy obwiązać słój czy butelkę kawałkiem płótna i postawić w chłodnem miejscu. O ile jednak użycie ma nastąpić po dłuższym czasie, koniecznem jest wtedy powtórne konserwowanie.
Niekiedy zdarza się, że nie można słoja otworzyć zwykłym sposobem odciągnięcia krążka gumowego. Trzeba wtedy słój lub butelkę nieco ogrzać, przez co nastąpi rozszerzenie się zawartości słoja, a więc większe przeciwdziałanie od wewnątrz. Wystarcza w niektórych wypadkach owinąć górną część słoja ściereczką, umoczoną w gorącej wodzie. Nie zalecamy jednak tego sposobu do otwierania słojów z galaretami, jarzynami i mięsem.
Konserw można używać w rozmaity sposób. Ogólnie można powiedzieć, że konserwy nadają się do tych samych celów co produkty świeże. Bliższe wskazówki co do użycia poszczególnych konserw zamieściliśmy w dalszych rozdziałach.
Nie należy zapominać o dokładnem wymyciu krążków gumowych i słojów po opróżnieniu ich, gdyż tylko wtedy będziemy mieć gwarancję, że przedmioty te będą nam długo służyły ku zupełnemu zadowoleniu.

Dodaj komentarz

Uwaga!
Administracja nie posiada żadnych dodatkowy zdjęć/planów/projektów dotyczących
prezentowanych na stronie wędzarni!

Kod antyspamowy
Odśwież